Kuratorium rodziny Czarnockich

Referat wygłoszony na XXXVII sesji Stałej Konfrencji MABPZ - Rapperswil 2015 r.

Eugenia Maresch | Kuratorium rodziny Czarnockich
SESJA: 37
WIĘCEJ PUBL. Z SESJI: 2015 - XXXVII
← WSTECZ

Jest to historia jednej z niezwykłych rodzin ziemiańskich, zamieszkałych na wschodnich rubieżach Polski, a zatem historia o zasługach i poświęceniu dla otaczającego ich środowiska oraz jego rozwoju kulturalnego.

Państwo Czarnoccy byli szczególnie związani z ziemią krzemieniecką, nawiązującą do emigracji dawnej XIX wieku oraz okresu niepodległości państwa i powojennej emigracji. Ten tryptyk historyczny nie powstałby gdyby nie przezorność pani Haliny Czarnockiej, która w ostatnim okresie swego życia, na prośbę córki Hani i wnuków nagrała swoje wspomnienia na taśmie. Pamięć miała nadzwyczajną, mówiła nie tylko o rozlicznych krewnych i ich upodobaniach, ale koncentrowała się na latach dwudziestych, kiedy po przewrocie majowym w 1926 r. rząd dążył do angażowania ludzi przedsiębiorczych, o wyrobieniu społecznym i edukacyjnym do pracy państwowej (coś w rodzaju Civil Service). Takie powołanie przyjął na siebie Stefan Czarnocki, zostając starostą urzędzie powiatowym w Kossowie a w 1936 r. objął wyższą funkcję kuratora Liceum Krzemienieckiego, czarującego miejsca na Podolu, jakim był Krzemieniec, miasteczko królowej Bony i Juliusza Słowackiego — zwane jako „miasto wiecznej tęsknoty”.

Jeśli tam będziesz, duszo mego łona,
Choćby z promieni do ciała wrócona
To nie zapomnisz tej mojej tęsknoty;
Która tam stoi jak archanioł złoty...

Pani Halina dorównywała mężowi swą pozycją, jako radna Krzemieńca oraz kierowniczka Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet, któremu przewodniczyła ponad dziesięć lat. W Krzemieńcu działały związki i stowarzyszenia na niwie społecznej, oświatowej i opiekuńczej. Zakładano poradnie dla matek i dzieci, organizowano kolonie letnie, przedszkola i świetlice. Pani Halina jeździła konno do powiatowych osad, wsi i miasteczek z wykładami szczególnie o spółdzielczości tj. zakładanie spółdzielni, jak Towarzystwo Przemysłu Ludowego, które dawała ludności niezależność i poczucie wartości swej roli, praw i obowiązków, a przede wszystkim rozwijania instynktu społecznego i państwowego. Na Kresach społeczeństwo było różnorodne, osiedla wojskowe, szlachta przyzagrodowa i wioski polsko-ukraińsko-żydowskie, sama ilość świątyń w Krzemieńcu oddaje charakter środowiska, bowiem były tam dwa kościoły katolickie, cztery greko-katolickie, synagoga i klasztor Bazylianów.

Rok 1939 miał być rokiem wyjątkowym dla Krzemieńca, bowiem przygotowywano się do uczczenia 130-tych urodzin i 90-tej rocznicy śmierci Juliusza Słowackiego. Do budynku Liceum przywiezione zostały z Biblioteki Narodowej w Warszawie, cenne rękopisy Słowackiego i inne eksponaty muzealne. Pod sprawnym okiem pracownicy Biblioteki Narodowej p. Marii Danilewiczowej (w czasie wojny kierowniczki Biblioteki Polskiej w Londynie), wystawa miała atrakcyjny wygląd i miała trwać do końca września.

Jak grom z jasnego nieba, do zaspanego Krzemieńca, wiadomość o nalocie Niemiec na terytorium Polski. Pani Halina opisuje dramatyczny pośpiech likwidowania wystawy, by zachować ją od zniszczenia. Jak się okazało, Krzemieniec był bombardowany 12 września. Dwa dni potem członkowie rządu, ministerstw wraz z korpusem dyplomatycznym, opuszczało miasto kierując się w stronę granicy rumuńskiej. 17 września, prezydent Ignacy Mościcki, premier Składkowski, naczelny wódz Śmigły-Rydz opuścili kraj przechodząc most graniczny w Kutach. Zbiegiem okoliczności, w ten sam dzień, nadeszła przerażająca wiadomość wkroczenia Sowietów w granice Polski pod pozorem pomocy do walki z Niemcami. 20 września NKWD urzędowało już w Krzemieńcu. Aresztowano prominentnych ludzi miasta na czele z kuratorem Stefanem Czarnockim. Wywożono w głąb Rosji, ziemiaństwo, rodziny wojskowe i rzeczy, co się dało.

W marcu 1940 r. na życzenie męża, p. Halina opuszcza Krzemieniec wraz z nieletnią córką Hanią i młodszym synem Bohdanem, z nadzieją dotarcia wszelkimi możliwymi drogami do rodziny męża w Warszawie. W swych wspomnieniach opisuje niesamowite przeżycia, szukanie nocnego schronienia, areszt i strach przed niepewnością. Matka przetrwała to wszystko dzięki sile charakteru, samozaparciu i stoicyzmu, którego miała w nadmiarze. Nic dziwnego, że te same cechy odziedziczyła córka Hania, która podczas pobytu na prowincji, pomagała opiekować się ukrywającą się tu rodziną żydowską. Od momentu przybycia do Warszawy, rozpoczęła przerwaną naukę w gimnazjum Kowalczykównej, dawnej szkole Matki. Wstąpiła do Pierwszej Drużyny Harcerek, gdzie przeszła szkolenie pierwszej pomocy, ćwiczenia w lesie i obchodzenia się z bronią. Została zaprzysiężona do AK mając lat szesnaście. Podczas Powstania miała już przydział terenu pracy — Instytut Głuchoniemych i Ociemniałych na Placu Trzech Krzyży. Dochodziły jeszcze funkcje łączności pomiędzy plutonami oraz ratowała rannych. Cała historia jej działalności jest także nagrana na taśmę.

Matka Hani natomiast wciągnęła się od razu do-pracy konspiracyjnej ZWZ (Związek Walki Zbrojnej). Wraz ze znajomym wojewodą wołyńskim Henrykiem Józewskim organizuje w swym mieszkaniu 5 osobową grupę dla zbierania informacji i materiału z terenów wschodnich do prasy konspiracyjnej. Wkrótce otrzymuje rozkaz od harcmistrzyni Jagny Falkowskiej pracującej w Komendzie Głównej ZWZ, o zorganizowanie komórki szkoleniowej tj. zwerbowanie i wytrenowanie starszych harcerek do służby konspiracyjnej. Z tej komórki po roku czasu na 40 przeszkoleniach, tylko jedna została odrzucona.

W sierpniu 1941 r. p. Halina otrzymała wezwanie tym razem od mjr Janiny Karasiównej. Po zaprzysiężeniu, otrzymała pseudonim „Maryla Bonińska” oraz rozkaz — „pójdzie pani do szefa sztabu i tam będzie pracować. Do pani obowiązków będzie należało stworzenie sieci łączności dla szefa Komendy Głównej AK — pseudonim Grzegorz”. Dowiedziała się później, że był nim płk służby stałej, Tadeusz Pełczyński.

Zadania Komendy Głównej były szerokie a odpowiedzialność ogromna. Począwszy od znajomości zagadnień organizacyjnych, służby wywiadowczej, szkolenia, planowania operacji, łączność we wszystkich formach, zaopatrzenie materiałów oraz działania dywersyjno-bojowe. Była sekretarką, skarbniczką i kierowniczką centrali łączności, wyszukiwała odpowiednie lokale dla tajnych spotkań i odpraw dla przywódców, co było ryzykowne i niebezpieczne, ze względu na „wsypy”. W swych wspomnieniach mówi po prostu: „w zasadzie od. początku wojny miałam świadomość, że istnieje wróg i musimy mieć drugie życie podziemne”. Okrutny los jednak zrządził inaczej. W marcu 1943 r. na ulicy Warszawy niespodziewanie zostaje aresztowana przez Gestapo, chociaż odczuwała, że może być aresztowana, zwłaszcza po areszcie swej kuzynki Sujkowskiej, którą wydała jej służąca Marysia, po okrutnym biciu. W czasie aresztu p. Halina miała schowany w torebce, gotowy artykuł do prasy, który zdążyła zniszczyć będąc w toalecie, przed przesłuchaniem przez Gestapo na Alei Szucha.

Tryb życia młodej Hani też się zmienił, została sama pod opieką starszych. Matka, po krótkim pobycie w więzieniu na Pawiaku, przewieziona została do obozu kobiet w Auschwitz-Birkenau. Wraz z Zofią Kossak-Szczucką p. Halina podtrzymywała na duchu młodsze pokolenie kobiet, wygłaszała pogadanki z najnowszej historii, o Piłsudskim, o rocznicach narodowych, literaturze i poezji. Nie omieszkała mówić o swojej działalności w budowaniu przyszłej Polski, poprzez organizowaną spółdzielczość. Potworna męka chorób i wyczerpania skończyła się 5 maja 1945 r., gdy obóz został wyzwolony przez wojsko brytyjskie. Kapitan Halina Czarnocka, nie czekając na administratorów, od razu weszła w wir pracy, jako komendantka kompanii zbiorczej, która miała za zadanie rejestrowania kobiet żołnierzy AK po okolicznych obozach jenieckich.

Szukała też córki Hani z nadzieją, że j ą gdzieś znajdzie. Hania natomiast po upadku Powstania szła z resztą żołnierzy ku granicy niemieckiej, po czym kolumna powstańców została przewiezieni bydlęcym wagonem do obozu Stalag Sandbostel. Po odsegregowaniu mężczyzn, została przewieziona do obozu kobiet Stalag VI Oberlangen. Wojna szła ku końcowi. Niespodziewane oswobodzenie ponad 1700 kobiet przez oddział polski I Dywizji gen. Maczka, był po prostu szałem radości. Wkrótce Matka i Córka odnalazły siebie i razem już objeżdżały tereny zrujnowanych Niemiec, by szukać dalszych kobiet z AK. Po uzyskaniu pozwolenia, obie przybyły do Włoch. Hania rozpoczęła przerwaną naukę w Gimnazjum i Liceum Pomocniczej Służby Kobiet we Włoszech w Porto San Georgio. Pani Halina podjęła pracę w Oddziale Społecznym 2. Korpusu, następnie w ramach ewakuacji armii, przybyła do Anglii w 1946 r.

Po przyjeździe do Londynu, stwierdziła w swych wspomnieniach — „nie traciłam nic ze swej aktywności”. Rzeczywiście, po spotkaniu ze swym szefem gen. Pełczyńskim i znajomymi z Podziemia, angażuje się do pracy w Podkomisji Historycznej Armii Krajowej. Do niej dołączyli płk Kazimierz Iranek-Osmecki i inni do porządkowania dokumentacji Oddziału VI; meldunków, korespondencji, dzienników podawczych. Należy wspomnieć, że ppłk Marian Utnik stał wówczas na czele Komisji Likwidacyjnej i nadużywał swej władzy na rzecz powstałego rządu tymczasowego w Warszawie, któremu z aprobatą gen. Tatara, przekazał ponad 500 teczek wrażliwych i tajnych dokumentów które potem w kraju służyły do osądzenia i aresztu ich i setek zakonspirowanych żołnierzy AK.

W międzyczasie, w październiku 1946 r. w Londynie, powstała myśl stworzenia niezależnej placówki archiwalno-naukowej poświęconej Państwu Podziemnemu. Akcję rozpoczął sam gen. Bór-Komorowski zapraszając oficerów AK i przywódców Państwa Podziemnego do stworzenia „trustu” (powiernictwa) pod nazwą Studium Polski Podziemnej, którego zadaniem było gromadzenie i wybór materiału historycznego do druku w celu szybkiego napisania osobnego tomu — III o Armii Krajowej pt. Polskie Siły Zbrojne w drugiej wojnie światowi j, wydane w Londynie 1950 r. Studium najpierw dzieliło lokum z redakcją „Trybuny”, partii NiD (Niepodległość i Demokracja), wkrótce jednak zdecydowano się na zakupienie własnego domu w zachodniej dzielnicy Londynu przy 11 Leopold Road. Pani Halina była jego władczynią i sekretarką a w 1951 r., po wyjeździe archiwisty mjr. Szternala do Ameryki, archiwum zostało pod całkowitym kierownictwem p. Haliny. Ona była jego duszą i opiekunką, mieszkała na piętrze, co równało się z przedłużeniem okresu pracy.

Hania natomiast, po przyjeździe do Anglii, kończyła Liceum w obozie cywilnym Foxley Camp. Będąc w środowisku czysto polskim odczuwała brak znajomości języka angielskiego. Zapisała się do Kręgu Starszo-Harcerskiego, gdzie poznała przyszłego męża, też z Powstania. Przyszły dzieci i obowiązki rodzinne, kilkanaście lat nauczania w szkole sobotniej, gdzie była kierowniczką, dalsze studia nauczycielskie, praca społeczna i opieka nad Matką. W okresie Solidarności zaangażowała się w pracy organizacji charytatywnej Friends of Poland, jeździła do Polski z pomocą materialną i lekarstwami. Gdy przyszła zasłużona emerytura, poświęciła swój wolny czas dla Studium Polski Podziemnej, instytucji, którą Matka zakładała — po jej śmierci Hania stała się jego nieodłączną wolontariuszką, członkiem Rady i wiceprzewodnicząca zarządu. Mimo niedomagań zdrowotnych, jest z nami nadal, jak busola, która wskazuje szlak, z którego nie mamy zbaczać — jest ostatecznie kapralem Armii Krajowej, odznaczona Krzyżem Walecznych.

Wydawnictwa źródłowe Studium były zawsze problematyczne, głównie z braku odpowiednich funduszy oraz braku archiwalnej ekspertyzy, liczono na dotacje społeczeństwa. Do Studium napływały dalsze akta Komisji Weryfikacyjnej a w 1951 r., z uwagi na sytuację polityczną, na wypadek zagrożenia, Rada uznała ewakuację 20 skrzyń z aktami na teren Szkocji. Do Londynu wróciły dopiero w 1970 r. Dodam na marginesie, że archiwizacja zespołu skrzyń została zakończona w tym roku. Mimo trudności finansowych, Rada i Zarząd,, doprowadziły do okresowego wydania 5 tomowego dzieła pt. Armia Krajowa w Dokumentach 1939-1945, począwszy od 1970 do 1981 r. Powołany został komitet redakcyjny w osobach: Haliny Czarnockiej, Tadeusza Pełczyńskiego, Kazimierza Iranka-Osmeckiego, Józefa Garlińskiego i Włodzimierza Otockiego. Mecenat tworzyli: Fundacja Lanckorońskich, Andrzej Ciechanowiecki, Julian Godlewski oraz Halina Czarnocka, która swe skromne odszkodowanie z Niemiec przekazała na wydawnictwo.

Mam ogromną satysfakcję oznajmić, że nowe, uzupełnione brakującymi aktami wydawnictwo AK w Dokumentach, ukaże się wkrótce w Londynie i Warszawie. Owoc pracy Studium z Instytutem Pamięci Narodowej, Centralnym Archiwum Wojskowym oraz Archiwum Akt Nowych.

Powracam jednak do Krzemieńca i wydawnictw jemu poświęconych. Pani Halina była inicjatorką kilkunastu spotkań Krzemieńczan w Anglii, zwanych Biesiadami Krzemienieckimi oraz współredaktorką zeszytów pod tym samym tytułem. Razem z dr. Jagodzińskim odbieraliśmy bogatą dokumentację Archiwum Krzemienieckiego do Biblioteki Polskiej w POSK-u. Wraz z Hanią, niezapomniane mamy wspomnienia z wyprawy do Krzemieńca na Dialog Dwóch Kultur, czyli kilku konferencji naukowych, organizowanych od lat przez byłego Dyrektora Muzeum Ziemi Przemyskiej dr. Olbromskiego.

Czytelnia Studium Polski Podziemnej imienia Haliny Czarnockiej, któremu poświęciła ponad pół wieku swego publicznego życia, zaprasza do siebie. Nęci zbiorami ułożonymi na staromodnych półkach, wyczekując aż ktoś je weźmie do rąk, otworzy, przeczyta i opisze.

Halina Czarnocka, zmarła w 98. roku swego bogatego życia, odznaczona Krzyżem Virtuti Militari, Orderem Polonia Restituta i Krzyżem Armii Krajowej.

Czas nas policzy, rozsadzi, ułoży nas w kartotekach,
Archiwista może zabłądzi do naszych losów — po wiekach!

K. Wierzyński

Żródło

XXXVII SESJA STAŁEJ KONFRENCJI MUZEÓW, ARCHIWÓW I BIBLIOTEK POLSKICH NA ZACHODZIE
RZYM – WARSZAWA 2016

Copyrights Note

COPYRIGHTS©: STAŁA KONFERENCJA MUZEÓW, ARCHIWÓW I BIBLIOTEK POLSKICH NA ZACHODZIE
CAŁOŚĆ LUB POSZCZEGÓLNE FRAGMENTY POWYŻSZEGO TEKSTU MOGĄ ZOSTAĆ UŻYTE BEZPŁATNIE PRZEZ OSOBY TRZECIE, POD WARUNKIEM PODANIA AUTORA, TYTUŁU I ŹRÓDŁA POCHODZENIA. AUTOR NIE PONOSI ŻADNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA NIEZGODNE Z PRAWEM UŻYCIE POWYŻSZEGO TEKSTU (LUB JEGO FRAGMENTÓW) PRZEZ OSOBY TRZECIE.

Więcej o Autorze
Pozostałe Publikacje Autora


Eugenia Maresch

Eugenia Maresch

Studium Polski Podziemnej w Londynie
Działaczka społeczna, historyk, od 2013 r, Prezes SPP w Londynie

WIĘCEJ →

Pozostałe Publikacje


Z tej samej sesji


Stała Konferencja Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie | MABPZ

Stała Konferencja
Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie

Sekretariat
No items found.
Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
+44 (0)xx xxxx xxxx

Więcej Info

Link do >>>

Niniejszy portal internetowy Stałej Konferencji Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie (MABPZ) został zainicjowany i był prowadzony do 2018 roku przez pracowników Polskiego Instytutu Naukowego w Kanadzie i Biblioteki im. Wandy Stachiewicz.
www.polishinstitute.org

Poprzednia wersja portalu MABPZ dostępna tutaj:
www.old mabpz.org

Budowę portalu w obecnej wersji dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury
www.mkidn.gov.pl

Przy współpracy z Fundacją Silva Rerum Polonarum z Częstochowy
www.fundacjasrp.pl

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Fundacja Silva Rerum Polonarum Częstochowa