Dublety Biblioteki Muzeum Polskiego w Rapperswilu w zbiorach Biblioteki Liceum Krzemienieckiego

Referat wygłoszony na XXXVIII sesji Stałej Konfrencji MABPZ - Londyn 2016 r.

Krzysztof Czajkowski | Dublety Biblioteki Muzeum Polskiego w Rapperswilu w zbiorach Biblioteki Liceum Krzemienieckiego
SESJA: 38
WIĘCEJ PUBL. Z SESJI: 2016 - XXXVIII
← WSTECZ

„Tekst poniższy, w porównaniu ze zdecydowaną większością prezentowanych w trakcie konferencji referatów, nie przynosi — jak wskazywałby na to tegoroczny temat — „materiałów do biografii polskich emigrantów [politycy i artyści] w zbiorach instytucji członkowskich MAB”. Skąd zatem pomysł, aby przedstawić zagadnienie, które w niewielkim tylko stopniu, poprzez wywołany w tytule Rapperswil, ociera się o nadrzędną problematykę Stałej Konferencji MAB? Otóż w moim głębokim przekonaniu przedstawiciele instytucji działających na emigracji, dzisiaj za granicą, czy szerzej — w polskiej diasporze na świecie, byli i wciąż są spadkobiercami i reprezentantami tradycji, która legła u podstaw dzieła zapoczątkowanego u progu XIX wieku przez Tadeusza Czackiego oraz Hugona Kołłątaja. W 2015 roku obchodziliśmy, może nie tak hucznie i podniośle jak w 2005, 210. rocznicę powołania do życia jednej z ważniejszych w porozbiorowej historii Polski instytucji, jaką było Gimnazjum, późniejsze Liceum Krzemienieckie[1]. Nie będę przytaczać znanych powszechnie faktów związanych z założeniem tej szkoły, zwłaszcza że nie dotyczą one bezpośrednio meritum, a więc drugiego Liceum Krzemienieckiego, reaktywowanego 27 maja 1920 roku „Rozkazem 162 Naczelnego Wodza Wojsk Polskich”. Podawał w nim Józef Piłsudski do wiadomości, że:

Odrodzona Rzeczpospolita szuka dróg własnych, by wychować nowe pokolenie dzielnych obywateli, którzy by jej wielkość i chwałę szerzyć i utrwalić zdołali. Chcąc drogi te odnaleźć, musi sięgnąć do tradycji wielkich przodków i oprzeć się na powołanych przez Nich do życia instytucjach wychowawczych, które ongiś, po politycznym naszej ojczyzny upadku, zdrowego ducha polskiego zachować umiały. W tej wielkiej pracy, która do odrodzenia ojczyzny doprowadziła, niemałą rolę odegrało Liceum Krzemienieckie, stworzone wysiłkiem wiekopomnej pamięci Tadeusza Czackiego i kresowej ludności polskiej. Słynną tę uczelnię powołuję niniejszym do nowego życia, by snuła dalej wielką myśl założycieli i pełniła w nowych warunkach, z tą samą jednak gorliwością co przed laty, tę samą służbę na pożytek ojczyzny, nauki i cnoty[2].

Okres funkcjonowania przywróconego do życia po 89 latach liceum nie trwał jednak długo, zaledwie do wybuchu drugiej wojny światowej. Po 17 września 1939 roku powtórnie zagarnięty został, odbudowany z takim wysiłkiem i zaangażowaniem, stan posiadania Aten Wołyńskich, nie mówiąc już o nauczycielach, absolwentach i uczniach, którzy ginęli, mordowani najpierw przez sowietów, później przez Niemców i Ukraińców. Rabunek z czasów ostatniej wojny może nie był tak spektakularny jak po upadku powstania listopadowego, wtedy bowiem — jak pisał pierwszy monografista Krzemieńca, Michał Rolle — majątek liceum przewieziony był „na setce pakownych wozów do Kijowa”[3]. Znalazło się w nich wyposażenie (często bezcenne eksponaty z prywatnych kolekcji) szkolnych gabinetów krzemienieckiego liceum: fizycznego i zoologicznego, sztuki oraz numizmatyki, laboratorium chemicznego oraz unikatowe rośliny z ogrodu botanicznego założonego i pieczołowicie doglądanego przez Willibalda Bessera. I oczywiście książki: „wartość biblioteki oceniono [wówczas! — podkreśl. K.C.] na 56 820 rubli. Złożyły się na nią: księgozbiór króla Stanisława Augusta; zbiory Jabłonowskich, darowane niegdyś szkole przez Teofilę z Jabłonowskich Sapieżynę, Mikoszewskich, Moszyńskiego; książki zgromadzone przez samąż szkołę w epoce jej dwudziestokilkuletniego istnienia; wreszcie biblioteki jezuickie i poczajowska”[4].

0 ile jednak w tym przypadku nasza wiedza na temat „dzieł utraconych” jest w miarę kompletna oraz naukowo zweryfikowana, a dzięki staraniom Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zinwentaryzowana i zdigitalizowana przez Pracownię Dokumentacji Księgozbiorów Historycznych Biblioteki Narodowej w Warszawie w postaci komputerowej bazy danych katalogu „Regia”, o tyle jeszcze do niedawna na temat losów biblioteki drugiego Liceum Krzemienieckiego nie wiedzieliśmy zupełnie nic, z wyjątkiem kilku niepotwierdzonych informacji.

Zasłużony dla kultury polskiej pisarz i publicysta, żyjący na stałe w Australii Marian Kałuski, w udostępnionym na stronach internetowych artykule Liceum Krzemienieckie na Wołyniu w latach 1919-1939 wystąpił z hipotezą, jakoby księgozbiór trafił po wojnie do Kijowa, a stamtąd „ponoć do Muzeum Kijowskiego”[5]! To przypuszczenie, ufundowane w dużej mierze — jak sądzę — na repetycji zawłaszczenia biblioteki przez Rosję carską po upadku powstania listopadowego w roku 1832, należy zdecydowanie odrzucić. Do lat sześćdziesiątych XX wieku biblioteka liceum pozostawała w Krzemieńcu, na pewno nie w całości, bo cenniejsze i najstarsze książki zostały rzeczywiście albo wywiezione do Kijowa, albo zwyczajnie rozkradzione przez ukraińskich „bibliofilów”. Nie zmienia to faktu, że podstawowy korpus biblioteczny był na miejscu. Dopiero w 1969 roku podjęto decyzję administracyjno-polityczną o przeniesieniu zbiorów do Tarnopola i włączeniu ich na stale do biblioteki tamtejszej uczelni państwowej, która z Wyższej Szkoły Pedagogicznej przekształcona została w Narodowy Uniwersytet Pedagogiczny im. Wołodymyra Hnatiuka. Pozwalając sobie w tym miejscu na dygresję, dodam, że jest swego rodzaju ironią losu, w jaki sposób oraz w jakich okolicznościach kultura polska — kierując się bardziej może instynktem samozachowawczym — wspierała kulturę i naukę ukraińską. W XIX wieku ze zrabowanej biblioteki Tadeusza Czackiego stworzono od podstaw Bibliotekę Uniwersytetu św. Włodzimierza w Kijowie, w XX stuleciu biblioteka Liceum Krzemienieckiego dała początek bibliotece naukowej Uniwersytetu im. Hnatiuka w Tarnopolu. Bez względu jednak na utrzymujący się po stronie ukraińskiej stan rzeczy, wspomagany niekorzystnymi dla Polski zapisami oraz aktami prawnymi, nie powinniśmy — zwłaszcza w przypadku biblioteki króla Stanisława Augusta — ustawać w wysiłkach i działaniach restytucyjnych, które pozwoliłyby nam odzyskać utracone — mam nadzieję, że nie bezpowrotnie — skarby kultury narodowej.

Jeśli chodzi jednak o bibliotekę reaktywowanego Liceum Krzemienieckiego, albo raczej o to, co po niej pozostało w Tarnopolu, trzeba podkreślić, że obecne władze uniwersyteckie nie stawiają jakichkolwiek przeszkód w prowadzeniu kwerend, których przedmiotem jest historyczny już dzisiaj księgozbiór polski (obok kijowskiego największy na terenach współczesnej Ukrainy). Zajmując się od roku, na zlecenie Departamentu Dziedzictwa Kulturowego za Granicą i Strat Wojennych MKiDN, naukowym opracowaniem odnalezionej i zidentyfikowanej przeze mnie biblioteki, z całą odpowiedzialnością mogę zapewnić, że już w niedługim czasie, w ciągu roku — dwóch lat, dysponować będziemy kompletnym i usystematyzowanym katalogiem książek pozostałych po Liceum Krzemienieckim w Tarnopolu. Urzędujący Rektor Uniwersytetu prof. Wołodymyr Krawiec zadeklarował nawet gotowość współorganizowania wystawy najcenniejszych woluminów z biblioteki dawnego Liceum Krzemienieckiego[6]. Ekspozycja mogłaby zostać pokazana również w Warszawie, a Muzeum Niepodległości wydaje się miejscem najbardziej predestynowanym do urządzenia w nim wystawy, z racji powstałej w 2003 roku, z inicjatywy Koła Krzemieńczan przy Towarzystwie Przyjaciół Warszawy (oddział Stare Miasto), kolekcji archiwaliów, obejmującej czternaście serii. Dodam tylko, że najcenniejsze dokumenty z tego zbioru pochodzą od ostatniego kierownika Głównej Biblioteki Naukowej w Liceum Krzemienieckim (w latach 1927-1939) Mieczysława Zadróżnego. Wiosną 1945 roku udało mu się przyjechać w transporcie przesiedleńców z Wołynia do Szczytna.

Z towarowych wagonów wysiadali ludzie mający w niewielkich podręcznych bagażach dorobek całego życia. Jedni przywozili rodzinne pamiątki, inni zapasy żywności i żywy inwentarz. A Mieczysław Zadróżny przyjechał z plecakiem wypchanym książkami. [...] W niewielkim pokoiku na wieży Zamku Juranda w Szczytnie znalazły schronienie resztki wspaniałego księgozbioru[7].

Jeżeli już mowa o „wspaniałym księgozbiorze” dawnego Liceum Krzemienieckiego, to najcenniejszą jego część stanowiły książki przekazane szkole przed wojną zapisem testamentowym przez Izydora hr. Czosnowskiego. Kim był ten niezwykły darczyńca? Poszukiwania w Polskim Słowniku Biograficznym na niewiele się zdały. Traf chciał, że przeglądając strony internetowe odsyłające do hasła wywoławczego „Czosnowski”, natknąłem się na artykuł Barbary Grątkowskiej-Ratyńskiej, która pisała przed laty na temat dwóch barokowych komód ze zbiorów Zamku Królewskiego w Warszawie. Właścicielem mebli był nie kto inny, tylko Izydor hr. Czosnowski. Ze względu na skąpość oficjalnych informacji na temat tego bez wątpienia wytrawnego kolekcjonera pozwolę sobie wykorzystać biogram stworzony wtedy przez autorkę dla potrzeb muzealniczych.

Izydor Czosnowski urodził się w 1857 r. jako jedno z sześciorga dzieci Jana i Marii z Jełowickich. Jego ojciec, urodzony w 1791 r., Jan Czosnowski pełnił funkcję marszałka powiatu krzemienieckiego. Jego dziadem był Jan Czosnowski herbu Kolumna, syn kasztelana wyszogrodzkiego, urodzony około 1724 r., a babką Tekla Skarbkówna, wywodząca się ze starego hrabiowskiego rodu. W 1760 r. tenże przodek Izydora Czosnowskiego uzyskał stopień pułkownika wojsk koronnych. W 1763 r. został starostą winnickim, a następnie w 1765 r. starostą ceceniowskim. Od 1766 r. pełnił funkcję szambelana króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i wraz z małżonką, Teresą z Garczyńskich, otrzymał majątek Pisarzówkę w powiecie krzemienieckim. W 1791 r. został odznaczony przez króla orderem św. Stanisława. 0 samym Izydorze wiadomo, że wstąpił w związek małżeński z Marią de Lenval. Ich ślub odbył się w Wiedniu w 1893 r. Czosnowski osiadł na stałe w Rzymie, gdzie — będąc właścicielem kilku kamienic i używając nazwiska Colonna-Czosnowski — wiódł wygodne i dostatnie życie. [...] zmarł w Rzymie w 1934r.[8]

Mariaż z bogatą baronówną pozwolił Czosnowskiemu realizować kolekcjonerskie pasje, które, ujęte całościowo, nie mogą - chociażby z braku kompetencji - stanowić przedmiotu niniejszych rozważań. Ograniczę się jedynie do jego bibliofilskich zamiłowań. Ich świadectwem jest między innymi niepodpisana nazwiskiem informacja zawarta w miesięczniku społecznym „Życie Krzemienieckie” (Rocznik III) z 1934 roku. Odnajdujemy tam krótki tekst Pamięci Izydora Czosnowskiego, w którym czytamy:

Dnia 22 stycznia br. zmarł w Rzymie Izydor Czosnowski. Znana jest społeczeństwu Jego ofiarność; pisaliśmy i informowaliśmy społeczeństwo o pięknym darze - zbiorze książek nadesłanych z Rzymu przez śp. Izydora Czosnowskiego Liceum Krzemienieckiemu. Tak jeszcze niedawno niemal każdy spośród tysięcy osób zwiedzających wystawę książki w sali kolumnowej Liceum Krzemienieckiego doznawał szczególnego uczucia, gdy zwracał się do poważnych i dostojnością uderzających woluminów sprzed setek lat, jak i dzieł z lat mniej odległych. [...]

Ianuszowskiego Statuta prawa y constitucie koronne łacińskie y polskie..., Kraków 1600, Constitucie statuta y przywileje na walnych seymiech koronnych od Roku Pańskiego 1550 a do roku 1637 uchwalone, Kraków 1637, Volumina Legum, Bielowskiego Monumenta Poloniae Historica, dzieła Szajnochy, Stryjkowskiego, Długosza, Niemcewicza, Naruszewicza, Gołębiowskiego, Karola Sienkiewicza, Tadeusza Czackiego, Steckiego, Czecha, Padurry, materiały i druki dotyczące Liceum - oto fragment dzieł tchnących i przemawiających historią, rozwojem praw, pięknem literatury, obyczajów - i mówiących o umiłowanym rodzinnym Wołyniu, Krzemieńcu i Liceum Krzemienieckiem, który darzył tak szczególnie głęboką przyjaźnią.

I dalej autor nekrologu dodawał:

Troskliwa ręka gromadziła te skarby, a gromadziła je z wielką miłością i głębszą myślą, aby wieloletnią pracę rozumnego gromadzenia dzieł historii i kultury swego narodu przekazać i udostępnić społeczeństwu. Mimo że odległość wielka dzieliła go od nas, był z nami - pozostanie i nadal wśród nas, mimo że odszedł. Pamiętał o nas tak na krótko przed śmiercią, że ostatnie przesyłki z Jego zbiorów nadchodzą do nas już po wiadomości o Jego zgonie. Czytelniku, bywając w Bibliotece Liceum Krzemienieckiego wyróżnisz niewątpliwie swą uwagą zbiór najpiękniejszy, zbiór najbardziej syntetycznie obejmujący dorobek naszej kultury poprzez kilka wieków - będzie to właśnie zbiór książek śp. Izydora Czosnowskiego, Wielkiego Przyjaciela Liceum Krzemienieckiego.

Po pierwszych trzech starodrukach wspomnianych tu przez anonimowego autora ślad zaginął. Wątpliwe, aby zabrał je ze sobą do Polski ostatni bibliotekarz Zadróżny, ale nie można tego wykluczyć. Wielce prawdopodobne wydaje się jednak, że z racji roku wydania, tematyki i wartości antykwarycznej zostały od razu skonfiskowane i przewiezione do Kijowa albo też - spoczywając w piwnicznym magazynie w Tarnopolu (taki stan rzeczy utrzymywał się jeszcze dziesięć lat temu, o czym informowały mnie zajmujące się dzisiaj księgozbiorem kustoszki) - padły łupem domorosłych naukowców, historyków ukraińskich. Pozostały natomiast inne książki z darowizny Czosnowskiego, z których udało się zidentyfikować po pieczęciach własnościowych lub odręcznych sygnaturach 67 tytułów.

Wyróżniają się wśród pozostałych pozycji z księgozbioru krzemienieckiego nie tylko zawartością, ale również oprawami, które świadczą, że należały do wytrawnego kolekcjonera i bibliofila: twarda okładka, półskórek, tłoczenia, złocenia liter i szyldzików, liczne zdobienia (bardzo często z epoki). W doborze dzieł hrabia Czosnowski był monotematyczny (taki wniosek nasuwa się na podstawie ksiąg zachowanych do dzisiaj w Tarnopolu); oprócz sprezentowanego mu egzemplarza Wspomnień Wojciecha Kossaka wszystkie przekazane książki dotyczą historii Polski. Swoją bibliotekę, przynajmniej w części podarowanej Liceum, kompletował metodycznie, co potwierdza dwudziestoczterotomowe wydanie Bibliografii polskiej Karola Estreichera załączone do przekazanego Krzemieńcowi księgozbioru jako jego integralna część.

Jak już wspomniałem, udało się zidentyfikować 67 tytułów należących do „Czosnovianum”. W tej liczbie siedem książek posiada pieczęci własnościowe wskazujące na pierwotną przynależność do bibliotek instytucji i stowarzyszeń emigracji polskiej w Szwajcarii, a mianowicie: Biblioteki Muzeum Polskiego w Rapperswilu oraz Polskiego Stowarzyszenia Akademickiego „Ogniwo” w Zurychu. Za każdym razem znak własnościowy Biblioteki Muzeum Polskiego w Rapperswilu opatrzony został dodatkową pieczęcią informującą o „dubletowym” pochodzeniu egzemplarza. W księgozbiorze Czosnowskiego znalazły się dzieła: Agatona Gillera Historia powstania narodu polskiego w 1861-1864 roku, Paryż, Księgarnia Luksemburska 1867; Leonarda Chodźki Żywot Kazimierza na Pułaziu Pułaskiego... Z okazji setnej rocznicy Konfederacji Barskiej..., Lwów 1869; Juliana Ursyna Niemcewicza Zbiór pamiętników historycznych o dawnej Polszcze..., tom II, Warszawa 1822, tom III, Warszawa 1822, tom IV, Lwów 1833, tom V, Puławy 1830; Leonarda Chodźki La Pologne..., tom I, Paryż 1835-1836, tom II, Paryż, tom III, Paryż 1839-1842; Karola Sienkiewicza Skarbiec historii polskiej, tom I, Paryż; Juliana Ursyna Niemcewicza Dzieje panowania Zygmunta III, tom I, Wrocław 1836; Karola Sienkiewicza Pisma. Prace historyczne i polityczne, Paryż 1862.

Pierwsze skojarzenia, jakie nasunęły się w trakcie wstępnego konsultowania pieczątek własnościowych z księgozbioru Czosnowskiego w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Warszawie, były aż nadto oczywiste: w trzy lata po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w 192I roku, zgodnie z zapisem hrabiego Władysława Platera, Muzeum Polskie w Rapperswilu przeszło w dzierżawę Państwa Polskiego. W 1927 roku zbiory przejęło Muzeum Narodowe oraz Biblioteka Narodowa. To najprostsze wytłumaczenie jeszcze bardziej skomplikowało sprawę pochodzenia książek, bo niby w jaki sposób dublety Biblioteki Muzeum Polskiego w Rapperswilu stały się własnością Czosnowskiego? Via Biblioteka Narodowa? Jest to raczej niemożliwe! Doświadczenie uczy, że w pierwszej kolejności książki należy czytać, a później powinno się je uważnie oglądać. Wszystkie egzemplarze dubletów posiadają jeszcze jedną, niewielką, czasami zamazaną albo wyblakłą już pieczątkę, zazwyczaj na pierwszej nie tytułowej stronie: „Księgarnia i Antykwarnia LEIB IGEL. Lwów, Pasaż Mikolascha”.

Niewielki znaczek, w porównaniu z czterema bardzo wyraźnymi pieczęciami (Rapperswilu, „Ogniwa” w Zurychu, Czosnowskiego i Liceum Krzemienieckiego) pozwala zrekonstruować nabyte przez hrabiego bibliofila prawo własności do siedmiu dubletów rapperswilskich. Mieszcząca się w Pasażu Mikolascha we Lwowie Księgarnia i Antykwarnia należała do spadkobiercy sławnego nie tylko we Lwowie, ale w całej Polsce rodu „księgarzy i antikwarzów” Iglów[9]. Założycielem rodzinnej firmy, która działała 144 lata, był Dawid Igel. Po nim interes księgarsko-antykwaryczny przejął jego syn Zelman, który utrwalił na stałe renomę i markę handlową w środowisku bibliofilskim.

Jako wędrowny antykwariusz docierał do miast i dworów Królestwa Polskiego, Podola i Wołynia. Dostarczał książki właścicielom wielkich bibliotek, m.in. K. Świdzińskiemu, R. Sanguszce i J.I. Kraszewskiemu. Współpracował z Ossolineum, któremu odsprzedawał (bardzo często też wymieniał na tomy Słownika B. Lindego) cenne i rzadkie druki, zbiory autografów, rękopisy i ryciny.”[10]

Z poręczenia tej instytucji udało się Zelmanowi uzyskać stałą koncesję na prowadzenie antykwariatu z uprawnieniami księgarni, która znalazła swoją siedzibę we Lwowie, przy ulicy Sykstuskiej 131

Po śmierci Zelmana Igla w 1870 roku firmę prowadzili kolejno jego synowie: Hersz, Józef, Munisz i Leib. Z tego okresu pochodzą informacje o głośnych wyprawach, głównie dwóch braci, Hersza i Leiba, w poszukiwaniu cymeliów. Owocem krajowych eksploracji był między innymi bezcenny (kompletny, z kartą tytułową!) egzemplarz Kroniki wszystkiego świata Marcina Bielskiego. Bracia potrafili zadbać należycie o jakość świadczonych przez siebie na rynku antykwarycznym usług. Jak pisała Maria Januszewska:

Dzięki licznym agentom oraz częstym podróżom po całym kraju udawało się braciom zdobywać cenne i rzadkie pozycje. Zakupywali cale biblioteki, jak po J. Biergielu, rzadkie polonica po K. Podwysockim czy z biblioteki Mniszchów w Wiśniowcu[11] i in.; na wagę nabyli cały polski sortyment Brockhausa w Lipsku, komplety czasopism z księgozbioru A. Wysockiego (1871), dublety Wileńskiej Biblioteki Publicznej (ok. 1875) i inne. Byli stałymi dostawcami wielu bibliofilów, m.in. Z. Czarneckiego i F. Biesiadeckiego[12].

Zaopatrywali też Bibliotekę Uniwersytecką we Lwowie. W swej działalności handlowej nie stronili od komisu i wymiany; ogłaszali także katalogi firmy, z których ostatni ukazał się w 1883 roku. Bibliografia Estreichera odnotowuje przynajmniej kilka z tych katalogów, wydawanych we Lwowie albo Złoczowie w XIX wieku. Dla przykładu opis bibliograficzny Katalogu nr 2 z 1874 roku: „Katalog książek polskich tudzież w obcych językach do rzeczy polskich odnoszących się, wyczerpanych w składach księgarskich, a które nabyć można w składzie antykwarskim księgarni Synów Zelmana Igla we Lwowie, ulica Syxtuska 1. 4. nowa”.

Od roku 1895 rodzinną firmę prowadził już samodzielnie Leib, ten sam, który widnieje na pieczątce w książkach nabytych przez Czosnowskiego. W zawodzie antykwariusza wspomagali go trzej synowie. Przenosi on najpierw antykwarnię z ulicy Sykstuskiej na plac Halicki, by w 1901 roku otworzyć rodzinną firmę w prestiżowym dla ówczesnego Lwowa Pasażu Mikolascha. Wcześniej, w roku 1898, zakłada filię bukinistyczną w Krakowie, przy ulicy Floriańskiej 33, powierzając jej prowadzenie synowi Dawidowi. Z myślą o swoich stałych, ale również nowych klientach publikuje pięć katalogów ofertowych (nr 1-5, 1896-1910), w których znalazło się łącznie 11500 pozycji „książek polskich tudzież w obcych językach do rzeczy polskich odnoszących się”. Tylko u Leiba Igla można było kupić albo zamówić „dzieła szacowne i poszukiwane”, rzadkie wydania zagraniczne. To, co wyróżniało ofertę antykwaryczną Leiba na tle bardzo bogatej wtedy konkurencji, to posiadanie „dubletów starych druków i rzadziej literatury emigracyjnej z Rapperswilu”. Tak więc dublety z Biblioteki Muzeum Polskiego w Rapperswilu Ignacy hr. Czosnowski zakupił do swojego księgozbioru w Księgarni i Antykwarni Leiba Igla w Pasażu Mikolascha we Lwowie.

Pytać, co łączy Czosnowskiego, Krzemieniec, Rapperswil ze Stałą Konferencją Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie, to tak, jakby dziwić się wyjątkowej, ale i do pewnego stopnia modelowej biografii Zdzisława Jagodzińskiego - ucznia Liceum Krzemienieckiego i wieloletniego dyrektora Biblioteki Polskiej w Londynie. Jego poprzedniczka na tym stanowisku, tym razem nie krzemieńczanka, Maria Danilewicz-Zielińska, zajmowała się przed wojną zbiorami przekazanymi z Rapperswilu do Biblioteki Narodowej. Była autorką Szkicu o życiu literackim Krzemieńca w latach 1813-1816, monografii Życie naukowe dawnego Liceum Krzemienieckiego, edytorką Pism zebranych „wieszcza z Miodoboru” - Tymona Zaborowskiego, oraz wybitną znawczynią polskiej literatury emigracyjnej po 1945 roku.

Przypisy

[1] Zob. przygotowaną z tej okazji pracę zbiorową: Krzemieniec. Ateny Juliusza Słowackiego, pod red. Stanisława Makowskiego, Warszawa, Biblioteka Narodowa 2004; oraz Ryszard Przybylski, Krzemieniec. Opowieść o rozsądku zwyciężonych, Warszawa, „Sic!” 2003.

[2] Rozkazy Naczelnego Wodza Wojsk Polskich 162 i 163 (o majątku reaktywowanego Liceum Krzemienieckiego) opublikowane zostały w Dzienniku Urzędowym Zarządu Cywilnego Ziem Wołynia i Frontu Podolskiego z dnia 3o maja 1920 roku, nr 12.

[3] Michał Rolle, Tadeusz Czacki i Krzemieniec. W setną rocznicę zgonu odnowiciela i reformatora polskiego szkolnictwa, Lwów, Macierz Polska 1913, s. 126.

[4] Tamże, s. 126.

[5] Marian Kałuski, Liceum Krzemienieckie na Wołyniu w latach 1919-1939, Wołyń — pamiątki polskich czasów, www.wolhynia.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=69:liceum-krzemienieckie-na-wolyniu-w-latach- r 919- r 939&catid= i o& Itemid=log, [dostęp: 28.06.2017].

[6] Już po konferencji w Londynie, w trakcie kolejnej kwerendy w Tarnopolu, dowiedziałem się, że Ministerstwo Kultury Ukrainy w sposób szczególny zaczęło przyglądać się „polskiemu księgozbiorowi”, wykazując przy tym „rewolucyjną czujność” wobec naukowego zainteresowania biblioteką po stronie polskiej. 0 deklaracjach mówiących o wystawie w Polsce będzie trzeba chyba jednak zapomnieć, bo książki stały się nagle bezcenne i w pierwszej kolejności trzeba zająć się ich konserwacją (!).

[7] Zbigniew Chmielewski, Bibliotekarz z Krzemieńca i jego liceum, „Tygodnik Szczytno”, 20 grudnia 2012.

[8] Barbara Grątkowska-Ratyńska, Dwie barokowe komody lombardzkie ze zbiorów Zamku Królewskiego w Warszawie (s. 10), Muzeum Zamojskie w Zamościu, www.mu-zeum-zamojskie.pl/wp-content/uploads/2o1 i/o3/9.Dwie-barokowe-komody.pdf, [dostęp: 28.06.2017].

[9] O tym zasłużonym dla kultury polskiej rodzie antykwariuszy żydowskich istnieje wcale bogata literatura przedmiotu. W pierwszej kolejności wypada tu wymienić przedwojenną monografię: Mieczysław Opałek, Sto trzydzieści lat wśród książek: lwowscy antykwarze Iglowie 1795-1928, Lwów, Towarzystwo Miłośników Książki 1928; następnie: Ewa Wójcik, Zawodowe kontakty lwowskiego antykwariusza Zygmunta Igla w świetle zachowanych źródeł archiwalnych, „Roczniki Biblioteczne” 2010; Andrzej Skrzypczak, Ulica Batorego: z dziejów księgarstwa lwowskiego, „Rocznik Lwowski” 1992; Andrzej Tomczak, O rodzinie Iglów, lwowskich i łódzkich antykwariuszy i księgarzy, Toruń 1991 [odczyt wygłoszony na jubileuszowym, 250. spotkaniu członków Towarzystwa Bibliofilów im. J. Lelewela, 18 stycznia 1991]; Maria Januszewska, Iglowie Dawid, Zelman, Hersz, Leib, Zygmunt, Henryk, w: Słownik pracowników książki polskiej, pod red. Ireny Treichel, Warszawa-Łódź, PWN 1972, s. 348-349.

[10] Maria Januszewska, dz. cyt., s. 348-349.

[11] Biblioteka w pałacu Mniszchów w Wiśniowcu — jak pisał Mieczysław Opałek (dz. cyt., s. 18) — księgozbiór liczący 20 tys. tomów, „trwał nienaruszony w rezydencji wiśniowieckiej do roku 1881, dopóki z pałacem wystawionym na licytację przez nowego dziedzica Broel-Platera nie rozpierzchła się też cenna biblioteka po świecie. Wówczas część zbioru, polonica, zakupił Lajb Igel syn, zabierając z powrotem wiele z tego, co tu — zdawało się — już na zawsze złożył ojciec Zelman”.

[12] Maria Januszewska, dz. cyt., s. 349.

Żródło

XXXVIII SESJA STAŁEJ KONFRENCJI MUZEÓW, ARCHIWÓW I BIBLIOTEK POLSKICH NA ZACHODZIE
MATERIAŁY DO BIOGRAFII POLSKICH EMIGRANTÓW W ZBIORACH INSTYTUCJI CZŁONKOWSKICH MAB POLITYCY I ARTYŚCI
LONDYN – WARSZAWA 2017

Copyrights Note

COPYRIGHTS© STAŁA KONFERENCJA MUZEÓW, ARCHIWÓW I BIBLIOTEK POLSKICH NA ZACHODZIE
CAŁOŚĆ LUB POSZCZEGÓLNE FRAGMENTY POWYŻSZEGO TEKSTU MOGĄ ZOSTAĆ UŻYTE BEZPŁATNIE PRZEZ OSOBY TRZECIE, POD WARUNKIEM PODANIA AUTORA, TYTUŁU I ŹRÓDŁA POCHODZENIA.
AUTOR NIE PONOSI ŻADNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA NIEZGODNE Z PRAWEM UŻYCIE POWYŻSZEGO TEKSTU (LUB JEGO FRAGMENTÓW) PRZEZ OSOBY TRZECIE.

Więcej o Autorze
Pozostałe Publikacje Autora


Krzysztof Czajkowski

Krzysztof Czajkowski

Fundacja Silva Rerum Polonarum Częstochowa
Jeden z założycieli i prezes Fundacji Silva Rerum Polonarum

WIĘCEJ →

Pozostałe Publikacje


Z tej samej sesji


Stała Konferencja Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie | MABPZ

Stała Konferencja
Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie

Sekretariat
No items found.
Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
+44 (0)xx xxxx xxxx

Więcej Info

Link do >>>

Niniejszy portal internetowy Stałej Konferencji Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie (MABPZ) został zainicjowany i był prowadzony do 2018 roku przez pracowników Polskiego Instytutu Naukowego w Kanadzie i Biblioteki im. Wandy Stachiewicz.
www.polishinstitute.org

Poprzednia wersja portalu MABPZ dostępna tutaj:
www.old mabpz.org

Budowę portalu w obecnej wersji dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury
www.mkidn.gov.pl

Przy współpracy z Fundacją Silva Rerum Polonarum z Częstochowy
www.fundacjasrp.pl

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Fundacja Silva Rerum Polonarum Częstochowa