Losy polskich zwycięzców spod Monte Cassino w realiach powojennych

Referat wygłoszony na XL sesji Stałej Konfrencji MABPZ w Paryżu w 2018 r.

Jadwiga Kowalska | Losy polskich zwycięzców spod Monte Cassino w realiach powojennych
SESJA: 36
WIĘCEJ PUBL. Z SESJI: 2014 - XXXVI
WIĘCEJ PUBL. Z TEJ INSTYTUCJI: Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego
← WSTECZ

18 maja to bardzo ważna dla Polaków data. Jakkolwiek przez historyków na świecie różnorodnie jest oceniana bitwa o Monte Cassino, dla nas Polaków przeważenie szali zwycięstwa, które się dokonało z naszym udziałem, to symbol polskiego wkładu w działania bojowe wszystkich frontów II wojny światowej1.

Każda historia kończy się w momencie osiągnięcia nazwijmy to celu. Monte Cassino, szczególny punkt fortyfikacyjny w drodze Aliantów na Rzym, opactwo — zostało zdobyte. II wojna światowa zakończyła się zwycięstwem Aliantów. Na tym, zdałoby się, kończy się ta historia. Jednak dla Polaków to nie był koniec. Warunki pokojowe ustanawiane na kolejnych konferencjach Wielkiej Trójki przypieczętowane zostały ostatecznie w Poczdamie, w sierpniu 1945 roku. Koalicja antyniemiecka, w której Polska nigdy tak naprawdę nie miała swojego reprezentanta, przystała na warunki pokojowe, poświęcając polskie nadzieje i oczekiwania2.

Ledwie ustały działania wojenne, jeszcze w lipcu 1945 roku, cofnięto uznanie prawowitemu rządowi polskiemu rezydującemu w Londynie. W owym czasie oddziały Polskich Sił Zbrojnych (PSZ) w szacunkowej liczbie 250 tys. żołnierzy3, były rozrzucone po wielu krajach. Większość znajdowała się we Włoszech i Niemczech, reszta natomiast w Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii, Holandii i na Środkowym Wschodzie. Wobec reżimowych rządów w Polsce i sowieckich wpływów na arenie międzynarodowej spodziewano się rychłej demobilizacji PSZ. Jednak w obliczu polskiego dążenia do odzyskania pełnej niepodległości i suwerenności Państwa — cele wciąż nie zostały osiągnięte.

W sercach żołnierzy gremialnie dojrzewała decyzja o konieczności pozostania poza Krajem, aby prowadzić dalej walkę, o prawo do wolnej Ojczyzny. „Chociaż wojna się skończyła my nadal pozostajemy w szeregach na obczyźnie. Nie wiem i nikt nie potrafi wyjaśnić nam jak długo potrwa ten stan (...). Pozostaje więc zagadnienie jak sobie zorganizować życie i pracę w warunkach pobytu zagranicą. Wobec niepewności naszych losów, (...) musimy organizować się już dzisiaj!”4. Już dzisiaj! Tak brzmiały słowa pierwszych rezolucji demobilizowanego 2 Korpusu.

Dla zobrazowania zjawiska w przybliżeniu podam, że 2 Korpus liczył około 70 tys. żołnierzy, z czego szacuje się, że 50 tys. brało udział w bitwie pod Monte Cassino5.

W odpowiedzi na coraz jaśniej rysujące się potrzeby zorganizowania życia poza strukturami wojskowymi, w lipcu 1945 roku zwołano Komisję, która początkowo nosiła nazwę Samopomocy Wojskowej. W maju 1946 roku na pierwszym Walnym Zjeździe została ona przekształcona w Stowarzyszenie Polskich Kombatantów (SPK), które obrało sobie za dewizę społeczno-samopomocowy charakter, oparty na zasadach demokratycznych i powszechnych6.

Niemal równocześnie rząd brytyjski powołał do życia Polski Korpus Przysposobienia i Rozmieszczenia, tym samym rozpoczynając ewakuację polskich żołnierzy wszystkich formacji do Wielkiej Brytanii.

Pierwszy etap życia na brytyjskim lądzie, jak i adoptowanie się w życiu cywilnym, był bardzo trudnym procesem. Różnice klimatyczne, nieznajomość języka, rosnąca tęsknota za Krajem i bliskimi napawała poczuciem pustki, żalu i beznadziejności. Atmosfera ogólnego rozczarowania bardzo mocno zdominowała początki przechodzenia do życia cywilnego. Jednak to wszystko nie powstrzymało ogromnej woli „byłych” polskich żołnierzy do stworzenia wreszcie „normalnego domu”, niemal zapomnianego w wojskowych i uchodźczych warunkach. Domu, którym na wiele lat stały się hostele i obozy przejściowe, ale wreszcie domu.

W tych dramatycznych okolicznościach Polacy potrafili się zorganizować, zbudować prężną organizację, jednoczącą wszystkich żołnierzy, bez podziału na jednostki7. Wymiana doświadczeń, wspomnienia, poszukiwania najbliższych oraz starania o połączenie rozrzuconych rodzin były ogniwem scalającym polskich żołnierzy. Obok tych życiowych zmagań, brali oni czynny udział w pracach Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, które koncentrowano w ramach danego hostelu, obozu, miasta, regionu; tworząc terenowe podstawy SPK w postaci poszczególnych Kół, w liczbie ogólnej, około 300 na terenie samej Wielkiej Brytanii8.

Na danym obszarze, w miarę możliwości, powoływano do życia polskie parafie, Domy Kombatanta i kluby. Organizowano spotkania, odczyty, świetlice, biblioteki, zespoły artystyczne, wyświetlano filmy, przygotowywano wystawy i bale charytatywne. Rozwijano działalność gospodarczą. Tworzono miejsca pracy. Zakładano księgarnie, wydawnictwa, a nawet fabryki. Pamiętano także o najmłodszych członkach polskiej społeczności i krzewieniu w kolejnych pokoleniach ducha polskości, nieskażonego fałszywą ideologią. Otwierano szkoły Przedmiotów Ojczystych. Organizowano uroczystości, zarówno okolicznościowe jak i patriotyczne. Rozwijano działalność teatrzyków i chóry, których myślą przewodnią był polski repertuar. Działalność Stowarzyszenia Polskich Kombatantów obejmowała wiele dziedzin, w tym także sportową. Udostępniano sale innym organizacjom takim jak harcerstwo, kluby dyskusyjne, koła zainteresowań i zespoły taneczne.

Stowarzyszenie Kombatantów zawsze silnie stało na straży wartości moralnych, patriotycznych i religijnych. Było oparciem, wzorem i ostoją dla wielu mniejszych inicjatyw podejmowanych wśród niepodległościowej emigracji. Należy pamiętać, że to właśnie Stowarzyszenie Polskich Kombatantów z centralą na czele stworzyło zaplecze dla wielu niezależnych organizacji, instytucji i działań. Na siatce SPK działały oddziały Rady Narodowej i zbierano fundusze Skarbu Narodowego. Główna siedziba władz centralnych, symbolicznie usytuowana w sercu Londynu, odpowiadała za stronę formalną wszystkich Kół Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, a następnie Federacji Światowej SPK. Stowarzyszenie drukowało legitymacje członkowskie. Ponadto informowało, pomagało, koordynowało i radziło w kwestiach ogólnych, praktycznych i właściwych dla życia w poszczególnych krajach osiedlenia. Nie zapomina­ło o inwalidach i przewlekle chorych. Chociaż od 1941 roku istniał i dbał o swoich członków Związek Inwalidów Wojennych PSZ, to SPK dodatkowo wspierało te inicjatywy udzielając zapomogi w sytuacjach krytycznych; w obliczu utraty pracy, czy choroby. Doraźnie wspierało finansowo i udzielało pożyczek, a nawet organizowało różnorodne praktyczne kursy zwiększające szanse znalezienia pracy9.

SPK stworzyło także pierwszą międzynarodową opiekę nad cmentarzami wojennymi; swoich niedoszłych członków, towarzyszy broni, kolegów, braci i ojców. Dało przykład uroczystym obchodom upamiętniającym ciężkie i symboliczne walki między innymi pod Monte Cassino. Organizowało antyreżimowe demonstracje, nie dające zapomnieć o niezłomnej postawie Polaków wyrzuconych poza nawias własnego Państwa10.

W czasie stanu wojennego organizowano szeroko zakrojoną akcję pomocy materialnej, żywnościowej i medycznej Ojczyźnie. Żarliwie, choć na odległość wspierano Rodaków. SPK jako organizacja o największym zasięgu pod względem terytorialnym i liczebnościowym zawsze wspierała inicjatywy umacniające interesy emigracji niepodległościowej. Starała się być poza podziałami i lojalna względem najważniejszej sprawy — Ojczyzny.

Prężna działalność zaczęła się chylić dopiero w latach osiemdziesiątych, które przyniosły pierwsze oznaki kurczenia się liczby członków. Najstarsi — przedwojenni wojskowi — zaczęli niedomagać, coraz liczniej odchodzić na wieczną wartę. Zamykały się fabryki, wydawnictwa, już dużo przedtem potrzeba kursów i szkoleń zanikła. Sytuacja taka, niemal niezauważalnie, trwała i dyskretnie postępowała do lat dziewięćdziesiątych. Wobec upragnionych i wyczekanych zmian w Kraju, SPK także ideologicznie rozpoczęło okres powolnego oraz naturalnego zamykania swojej działalności. W 1992 roku na Światowym Zjeździe Kombatantów Polskich w wolnej Ojczyźnie „żołnierz polski powrócił z tułaczki na łono własnego Kraju”. Ten symboliczny powrót niejako ukoronował działalność uchodźczą SPK i dał poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Misja dziejowa została zakończona, chociaż formalnie Stowarzyszenie wciąż działa w niektórych państwach11.

Powróćmy jeszcze do Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia (ang. Polish Resettlement Corps). Była to formacja brytyjska przeznaczona dla przysposobienia zdemobilizowanych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie do życia cywilnego i rozmieszczenia ich na terytorium Wielkiej Brytanii lub poza jego granicami12.

Przychylne nastawienie Zachodu do stworzonego w Polsce reżimowego Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej postawiło PSZ w zupełnie nowej sytuacji politycznej i prawnej. Jako tymczasowe rozwiązanie uznano, że demobilizowane PSZ pozostanie pod dowództwem brytyjskim, zachowując dotychczasowy status. Władze brytyjskie zapewniły zakwaterowanie, obsługę medyczną oraz niezbędne do życia środki jednocześnie starając się utrzymać taki stan jak najkrócej.

Wobec nacisków ze strony rządu warszawskiego, Wielka Brytania starała się poniekąd nakłonić jak największą liczbę Polaków do powrotu do Kraju, co oczywiście budziło sprzeciw rezydujących w Londynie legalnych władz RP. W efekcie rząd brytyjski powołał Komitet do Spraw PSZ, rozwiązał całość Polskich Sił Zbrojnych oraz zakończył przygotowania do masowej repatriacji żołnierzy do Polski. Żołnierzom, którzy nie chcieli wracać, umożliwiono osiedlenie się i podjęcie pracy zawodowej. Zapewniono, że rząd brytyjski postara się otoczyć ich jak najlepszą opieką, przygotowując szkolenia zawodowe i ucząc języka. Polscy żołnierze kończyli różne warsztaty, szkoły i kursy. Zdobywali takie zawody, jak: kreślarz, ślusarz, drukarz, zegarmistrz, tkacz13. Dosyć duża grupa Polaków rozpoczęła także studia na wyższych uczelniach brytyjskich. Warto tutaj wspomnieć, że było tam kilka polskich wydziałów i tak: w Edynburgu — medycyna i weterynaria, w Liverpoolu — architektura, w Oxfordzie — prawo. Dodatkowo w Londynie działał Polski Uniwersytet na Obczyźnie. Ponadto część Polaków, chociaż byli żołnierze z 2 Korpusu stanowili bardzo małą grupę, wstąpiła do zawodowej armii brytyjskiej14.

Należy zaznaczyć, że wstępowanie do PKPR-u miało charakter ochotniczy. Obowiązywały w nim jednak zasady dyscypliny i porządku wojskowego. Na miejsce zakwaterowania żołnierzy wyznaczono w większości wypadków byłe obozy wojskowe. Postanowiono również, że członkowie Korpusu będą nadal otrzymywać żołd. Można więc uznać, że jak na powojenną sytuację, zostały stworzone dobre warunki do poszukiwania zatrudnienia i stabilizacji życiowej. Zatrudnianie członków Korpusu miało odbywać się w dwojaki sposób. W drodze tzw. wypożyczania. Otrzymując nadal żołd i będąc na stanie Korpusu, przechodzono na określony czas do tych gałęzi gospodarki, w których występował dotkliwy brak, siły roboczej. Drugi sposób miał polegać na otrzymaniu stałej pracy i zwolnieniu z Korpusu. Wszystkie stanowiska kierownicze w Korpusie obsadzone były przez polskich oficerów. Miało to właściwy wpływ na stosunki panujące w poszczególnych obozach, dyscyplinę, nastroje i tok szkolenia bądź pracy. Wszyscy żołnierze, odchodzący z jednostek otrzymywali odprawę finansową, pełne umundurowanie i wyposażenie osobiste, zaległe odznaczenia i awanse oraz dokumenty osobiste ze szczególnym uwzględnieniem zaświadczenia o przebiegu dotychczasowej służby wojskowej. Prowadząc operatywną działalność organizacyjną, do końca 1946 roku rozlokowano około 120 tys. żołnierzy w 265 byłych obiektach wojskowych tzw. obozach rozmieszczania lub hostelach. Obiekty te zapewniały właściwe warunki życia ludzi. Władze podejmowały różnego rodzaju działania mające na celu zapewnienie warunków sprzyjających utrzymaniu higieny i porządku15.

Poważny problem w działalności Korpusu stanowili oficerowie, szczególnie starsi wiekiem, którzy nie byli w stanie podjąć pracy fizycznej i nie mieli żadnego przygotowania zawodowego. Sprzyjało to powstawaniu uzasadnionych nastrojów przygnębienia i apatii. Ich dalszy los był różny, w większości bardzo trudny. Część starała się prowadzić farmy, inni jak gen. bryg. Nikodem Sulik (dowódca 5 KDP) mieli małe fabryki. Generał dyw. Zygmunt Bohusz-Szyszko (zastępca dowódcy 2 Korpusu) reperował porcelanę.

Trudną sytuację w uchodźczych warunkach, w obcym i odmiennym kulturowo kraju, dopełniła uchwała z dnia 26 września 1946 roku Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, która pozbawiła polskiego obywatelstwa 76 oficerów, tych, którzy jako pierwsi wstąpili do Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia. Obarczono ich także odpowiedzialnością za podżeganie do kolejnej wojny światowej i narażanie własnego Kraju na kolejną falę zniszczeń16.

Tymczasem działalność i poniekąd opieka PKPR-u zakończyła się w 1949 roku. Byli polscy żołnierze zostali pozostawieni sami sobie. Jeżeli nie budowali swojej egzystencji na Wyspach Brytyjskich, to w większości udali się do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Australii i państw Ameryki Południowej. Na ogólną liczbę 250 tys. żołnierzy PSZ na Zachodzie, do Polski powróciło 105 tys. W ewidencji Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia znalazło się natomiast 120 tys. osób, a poza nim występowało 9 tys. osób17.

Żołnierze z kategorią zdrowia „E” mieli możliwość zdobycia zawodu na specjalnych kursach szkolenia zawodowego inwalidów. Roztoczono szeroko rozumianą opiekę nad inwalidami, którzy w wyniku swego inwalidztwa, zostali trwale lub czasowo pozbawieni zdolności do zapewnienia sobie własną pracą utrzymania w całości lub częściowo. Nieuregulowana sytuacja prawna inwalidów i specyficzna sytuacja Polaków na Zachodzie, zainicjowała próby zrzeszenia się dla dobra wspólnych interesów. Podjęto ich kilka. Jednak tylko Związek Inwalidów Wojennych, początkowo posługujących się sformułowaniem „Wojskowych”, przetrwał wszelkie reorganizacje i stał się „głosem Inwalidy” we wszystkich kwestiach prawnych, socjalnych, oświatowych i kulturalnych na Wyspach Brytyjskich i w innych krajach osiedlenia. Wspomniany Związek Inwalidów Wojennych PSZ powstając w Szkocji, w lecie 1941 roku, nawiązywał do tradycji krajowych Związku Inwalidów Wojennych Rzeczypospolitej Polskiej, założonego wiosną 1919 r. w Warszawie18.

Po zakończeniu działań wojennych, a jeszcze silniej po rozwiązaniu PKPR--u dla utrzymania zrębów wojskowych oraz więzi koleżeńskich prężnie działały związki i koła poszczególnych jednostek wojskowych. Głównym celem ich działalności było przeciwdziałanie antypolskiej propagandzie i ekspansji komunistycznej oraz przygotowanie się do, jak sądzono, niedalekiej III wojny światowej. W myśl słów Józefa Piłsudskiego, który na pytanie: „co robić, gdyby Polska odrodzona w 1918 roku straciła swą niepodległość?”, miał udzielić następującej odpowiedzi: „zaczynać na nowo”.

Na szczególną uwagę tutaj zasługuje „Pogoń”, organizacja paramilitarna, której zręby stworzono na zebraniu organizacyjnym kola 1 Dywizji Piechoty Legionów w listopadzie 1947 roku. Podpułkownik Zygmunt Czarnecki poddał do dyskusji myśl odtworzenia 1 Brygady jako jednostki wojskowej nawiązującej do tradycji walk legionowych. W sierpniu 1949 roku dokonano poprawek statutowych koła, tym samym wprowadzono do grona byłych żołnierzy 1 Brygady i 1 Dywizji Legionów, żołnierzy innych oddziałów i młodzież, którą zgrupowano w Brygadowym Kole Młodych „Pogoń”. Za znak organizacyjny przyjęto sylwetkę rycerza zbrojnego ścigającego wroga. Głównym celem organizacji, było prowadzenie pracy wychowawczej i szkoleniowej wśród młodzieży, która mogłaby godnie zastąpić żołnierzy legionowych, a we właściwej chwili rozwinąć się w jednostkę bojową dywizji spadochronowej. Koło brygadowe zachowywało wojskowy schemat organizacyjny. Do organizacji mógł wstąpić każdy obywatel polski (zdefiniowany w myśl prawa legalnych władz polskich na Uchodźstwie) po ukończeniu 18 roku życia, wprowadzony przez dwóch członków zwyczajnych z Koła 1 Dywizji Legionów. W latach 50. mówimy o dynamicznym rozwoju orga­nizacji. Do 1959 roku „Pogoń” liczyła ponad 1000 członków. Powstawały nowe koła na terenie Wielkiej Brytanii, ale także we Francji, Hiszpanii, Niemczech, USA i Kanadzie. Poszczególne koła miały od 5 do 500 członków. Uruchomiono pierwsze klasy kursu podchorążych w szkole oficerskiej „Pogoni”, prowadzono wykłady z taktyki wojennej. Nauka w szkole trwała 3 lata; odbywała się zasadniczo w czasie weekendów, czasem w tygodniu, w salach przy kościołach oraz na miesięcznych obozach letnich. Szkolenie w podchorążówce obejmowało pełny zakres wyszkolenia komandosa, taktykę wojenną, walkę w warunkach rażenia bronią jądrową, ćwiczenia w terenie, loty samolotem, skoki spadochronowe i zajęcia na zmniejszonej strzelnicy. Kadra wykładowców opierała się głównie na oficerach 1. i 2. Korpusu. Planowano także rozszerzenie działalności na kraj. Mimo rozłamu, który nastąpił w 1967 roku, obie organizacje zgodnie postawiły sobie za cel przygotowanie do walki młodzież polską (polskiego pochodzenia w domy­śle), utrzymanie jej przy polskości i przy tradycjach niepodległościowych19.

Działalność „Pogoni” była traktowana apolitycznie, a jej cel ostateczny utożsamiano z koniecznością przywrócenia narodowi polskiemu jego własnej, rodzinnej i zgodnej z tradycją tysiąclecia państwowości, której formy ustrojowe, społeczne i gospodarcze określałby sam naród przez Sejm, wybrany w wolnych i demokratycznych wyborach, a reprezentujący wszystkie patriotyczne i niepodległościowe kierunki polskiej myśli politycznej. W szerszym kontekście rozumiane jako przyczynienie się do odzyskania niepodległości przez zniewolone narody Europy Środkowej i Wschodniej, doprowadzenie do swobodnego samookreślenia się narodów Związku Sowieckiego oraz przyczynienie się do powstania dobrowolnego, bratniego związku wolnych narodów Europy Środkowej i Wschodniej. Formy tego związku, stopień powiązań ustrojowych, gospodarczych i politycznych, problemy graniczne miały być rozstrzygnięte drogą pokojową przez zainteresowane strony20.

Tematyka powojennych losów polskich zwycięzców spod Monte Cassino jest zagadnieniem rozległym i zróżnicowanym21. Poza stowarzyszeniami, kołami i innymi zbiorowymi inicjatywami podejmowanymi przez byłych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych, każda historia poszczególnej jednostki stanowi odrębny, ciekawy temat.

Pozwolę sobie wspomnieć o trzech przykładowych sylwetkach.

Pierwszą jest powszechnie znany generał Władysław Albert Anders, który urodził się 11 sierpnia 1892 roku w Błoniu. Zmarł 12 maja 1970 roku w Londynie. Był pełniącym obowiązki Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych od lutego do maja 1945 roku, natomiast od 1954 roku generał broni, od sierpnia tego samego roku członek Rady Trzech. Ale Generał Anders był przede wszystkim symbolem nadziei, determinacji, utożsamiany z biblijnym Mojżeszem. Otoczony wielką estymą i bezprecedensową rolą w wyprowadzeniu ludności cywilnej z obozów sowieckich. Legenda Generała przetrwała w kolejnych pokoleniach Polaków urodzonych poza Ojczyzną i do dnia dzisiejszego nieodłącznie towarzyszy jego postaci. To prawdziwy fenomen, ten bez wątpienia utalentowany wojskowy, obdarzony był niebywałą charyzmą, która „jego żołnierzom”, „jego junakom i kadetom”, „jego młodszym ochotniczkom i Pestkom” i wreszcie „jego dzieciom i młodzieży” dawała poczucie przynależności narodowej, historycznego znaczenia dla Ojczyzny i zwykłej ludzkiej potrzeby życia. Sam fakt, że legenda tego człowieka, ze wszystkimi ułomnościami barwnej biografii osobistej, narosła już za jego życia, jest niezwykłym dowodem wyjątkowości tego człowieka i roli jaką pełnił dla Polaków w czasie działań wojennych i po. To wielki symbol, co ciekawe bez zabarwień politycznych22. Po wojnie Anders został pozbawiony przez reżimowy rząd warszawski obywatelstwa i stopnia generalskiego. Do końca życia pozostał na emigracji, czynnie uczestnicząc w jej życiu politycznym, społecznym i kulturalnym.

Następną postacią jest urodzony, najprawdopodobniej w 1941 roku w pobliżu Hamadan w Iranie, Wojtek — syryjski niedźwiedź brunatny. W kwietniu 1942 roku polscy żołnierze w drodze z Pahlevi w Iranie do Palestyny za parę puszek konserw odkupili małego niedźwiadka od przygodnie napotkanego irańskiego chłopca. Podobno niedźwiadek nie potrafił jeszcze samodzielnie jeść, żołnierze mieli go karmić rozcieńczonym skondensowanym mlekiem z butelki po wódce i skręconego ze szmat smoczka. Podobno z tego powodu Wojtkowi na zawsze pozostało upodobanie do napojów z takiej butelki. Postać Misia Wojtka jest osnuta licznymi opowieściami, które nieco rozmijają się ze stanem faktycznym. Wojtkowi przypisuje się stopień kaprala i oficjalny zapis na stan ewidencyjny 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii, z którą to jednostką przeszedł cały szlak bojowy: z Iranu przez Irak, Syrię, Palestynę, Egipt do Włoch, a po demobilizacji trafiając do Wielkiej Brytanii. Nie jest to jednak do końca prawda. Legenda misia-żołnierza to tak barwna i wciąż żywa historia, że przemieszanie faktów z fikcją nie ma tutaj znaczenia. Zebrawszy te wszystkie historie w jedną całość wyłania się opowieść o niedźwiadku, którym opiekowano się troskliwie. Jego ulubionymi przysmakami miały być owoce, słodkie syropy, marmolada, miód oraz piwo, które miał dostawać za dobre zachowanie. Choć nie mógł jeść razem z żołnierzami i spać z nimi w namiocie. Mimo, że nie wiemy tak naprawdę czy nie lubił samotności to na pewno nie chodził w nocy przytulać się do śpiących w namiocie żołnierzy. Miś Wojtek zapisał się żywo w pamięci wielu, jego historie nieprawdopodobnych przygód są znane kolejnym pokoleniom. Jednak Wojtek był niedźwiedziem, nie był łagodnym niedźwiadkiem z książeczki dla dzieci. Żołnierze wspominają, że uwielbiał jazdę wojskowymi ciężarówkami — w szoferce, a czasami na pace, czym wzbudzał sporą sensację na drodze. Lubił też zapasy z żołnierzami, które na ogół kończyły się jego zwycięstwem. Pokonany leżał „na łopatkach”, a niedźwiedź lizał go po twarzy. Zachował się materiał filmowy dokumentujący te zawody23.

Pośród opowieści o Wojtku jest również taka, jak to podczas działań wojennych pod Monte Cassino, pomagał żołnierzom w noszeniu ciężkich skrzyń z amunicją artyleryjską i nigdy nie zdarzyło mu się żadnej upuścić. Ta zupełnie nieprawdopodobna historia stała się nieodłącznym elementem legendy symbolu 22 Kompanii, właśnie z niedźwiedziem trzymającym pocisk w ła­pach. Odznaka taka pojawiła się na samochodach wojskowych, proporczykach i mundurach żołnierzy.

Po wojnie 22 Kompania Zaopatrywania Artylerii jako część 2 Korpusu Polskich Sił Zbrojnych została przetransportowana do Glasgow w Szkocji, a razem z nią niedźwiedź. Kompania stacjonowała w Winfield Park, gdzie wkrótce Wojtek został ulubieńcem całego obozu i okolicznej ludności. Stał się też tematem licznych publikacji prasowych. Miejscowe Towarzystwo Polsko-Szkockie mianowało go nawet swoim członkiem. Po demobilizacji jednostki wojskowej, Wojtek zamieszkał w ogrodzie zoologicznym w Edynburgu. Dyrektor ZOO zgodził się zaopiekować niedźwiedziem i nie oddać go nikomu bez zgody dowódcy kompanii, majora Antoniego Chełkowskiego. Później krążyły opowieści o dawnych kolegach z kompanii, którzy już w cywilu, wielokrotnie odwiedzali „kombatanta” Wojtka i nie bacząc na obawy pracowników ZOO przekraczali ogrodzenie. Wojtek zdechł 2 grudnia 1963 roku w wieku 22 lat. O jego odejściu poinformowały brytyjskie stacje radiowe. W wieku dojrzałym ważył blisko 500 funtów (około 250 kg) i mierzył ponad 6 stóp (ponad 180 cm)24.

Trzecią sylwetką i ostatnią, którą chciałabym pokrótce przedstawić jest podpułkownik Stanisław Żurakowski, urodzony 24-go lipca 1920 roku w Wołowinie k. Warszawy. W październiku 1939 roku przechodząc granicę węgierską z zamiarem przedostania się do Francji został aresztowany przez sowieckie władze graniczne i osadzony w więzieniu. Skazany na 5 lat łagrów w czerwcu 1940 roku został wywieziony przez Archangielsk do Narjan-Mar.

Po zwolnieniu z łagrów we wrześniu 1941 roku został przyjęty w Tockoje do Wojska Polskiego i wcielony do 16 Pułku Piechoty, później przemianowanego na 16 Lwowski Batalion, w którym służył do końca wojny. Brał udział w Bitwie o Monte Cassino. Był odznaczony Krzyżem Walecznych po raz pierwszy i drugi, trzykrotnie Medalem Wojska, Krzyżem Pamiątkowym Monte Cassino, Brytyjską Gwiazdą za Wojnę 1939-1945, Gwiazdą Italii, Defence Medal i The War Medal. Po demobilizacji przez rok pracował w kopalni węgla, dalej w fabryce gum, w biurze kreślarskim, a następnie przez 20 lat na kolei25. Od 1964 do 2014 roku, czyli 50 lat, pracował honorowo w Instytucie Polskim i Muzeum im. gen. W. Sikorskiego (IPMS). Od 1978 roku, kiedy przeszedł na emeryturę, przychodził 5 dni w tygodniu do IPMS, wyłączając czas urlopu i chorobowe (ale tylko dlatego, aby nikogo nie zarazić). Odznaczony Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Medalem Pro Memoria. Współautor z dr. Tadeuszem Kryską Karskim publikacji Generałowie Polski Niepodległej. Pomagał także przy powstaniu dr. Tadeusza Kryski-Karskiego Piechoty Polskiej i Materiałów do Wojska Polskiego. Autor Listów z Kozielska, Burmistrza z miasta Ostroga i Ot, bajki... nie bajki. Instytut to On, bez Niego nic już nie jest takie samo, ale jak powtarza „życie idzie naprzód, ja byłem tylko małym epizodem”. Życie idzie naprzód, ale Jego wkład, Jego osobowość, Jego poczucie humoru, prawość Jego poglądów i postępowania nadawała kształt Instytutowi i pozostawiła trwały ślad w wielu osobach.

Każdy Kraj ma swoją historię, każdy naród swoje dzieje. Polska i Polacy kilkakrotnie tracili prawo stanowienia o własnej Ojczyźnie i byli zmuszeni walczyć o Jej wolność. Zazwyczaj uczeni pokory okupili tę wolność długim oczekiwaniem. W XVIII wieku Polska zniknęła z mapy Europy na 123 lata. Utrzymując swoją świadomość narodową, język i kulturę powróciła w pełni do swych niepodległych struktur po I wojnie światowej, po czym po ponad 20 latach odrodzenia została pogrążona w następnej wojnie. Dając dowody męstwa i silnego pragnienia kontynuowania pracy w niepodległym kraju jednak została po II wojnie światowej oddana w strefę sowieckich wpływów Po 44 latach upominania się o swoje prawa do samostanowienia odzyskała pełną suwerenną niepodległość.

Dzisiaj, wśród swoich uroczystości rocznicowych, Polska podkreśla wysiłek z jakim ta niepodległość stosunkowo małego Kraju, położonego w samym sercu Europy została zdobyta. Jesteśmy narodem sentymentalnym, który czuje potrzebę zaznaczania swojej odmienności na arenie międzynarodowej i ma do tego pełne prawo. Jest takie polskie miejsce, jedno zresztą z wielu rozsianych po różnych zakątkach świata, ale to jest szczególne, stoi na straży pamięci o losach naszego narodu w czasie II wojny światowej i po. Przechowuje pamiątki i materiały do badań nad historią polskiego uchodźstwa po wrześniu 1939 roku. Nie przypadkiem, siedzibą Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. W. Sikorskiego, bo o nim mowa, jest Londyn. Wspólnym wysiłkiem emigracji niepodległościowej, przyjaciół Polaków innej narodowości przetrwało bez mała 70 lat. Utrzymana wspólnym wkładem ludzi dobrej woli, aby do dzisiaj, w sposób wyjątkowy, świadczyć o trudnej walce żołnierza, który nigdy nie stracił nadziei na wolną i niepodległą Ojczyznę.

 

FOTO GŁÓWNE: By Taras Young - Own work, CC BY-SA 4.0 (Commons WIKI) →

Przypisy

  1. Peter Caddick-Adams, Monte Cassino. Ten Armies in Hell, Oxford 2013.
  2. Rafał Habielski, Życie społeczne i kulturalne emigracji, Warszawa 1999.
  3. Dane według liczby teczek personalnych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych przechowywanych w polskiej sekcji brytyjskiego Ministerstwa Obrony Narodowej.
  4. Archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie (dalej: IPMS), nazwa zespołu: Stowarzyszenie Polskich Kombatantów w Wielkiej Brytanii (dalej: A.XX), materiał w trakcie porządkowania, brak ostatecznej numeracji teczek.
  5. Dane według liczby nadanych Pamiątkowych Krzyży Monte Cassino (odznaczenia nu­merowane).
  6. Tadeusz Kondracki, Historia Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Wielkiej Brytanii 1946 - 1996, Londyn 1996.
  7. Mieczysław Nurek, Gorycz zwycięstwa. Log Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie po II wojnie światowej 1945-1949, Gdańsk 2009.
  8. IPMS, A.XX 32 / 1-400, Koła SPK WB.
  9. IPMS, A.XX 1-31, Materiały organizacyjne.
  10. IPMS, A.XX.13, Obchody rocznicowe i demonstracje.
  11. IPMS, A.XX SPK WB oraz A.XXI Federacja Światowa SPK to materiał archiwalny znajdujący się w fazie inwentaryzacji opiewający na ponad 50 metrów bieżących akt, które dokumentują działalność szeroko zakrojonej pracy Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, londyńskiej centrali oraz innych krajów na niemalże całym świecie, gdzie polscy żołnierze po zakończeniu działań wojennych osiedlali się.
  12. IPMS, Polski Korpus Przysposobienia i Rozmieszczenia (dalej: A.XVIII).
  13. IPMS, A.XVIII.2/7-10, Centrum Szkolenia Przedzawodowe, patrz także teczka nr 41, Kursy, praktyki i staże.
  14. Janusz W. Cywiński, Tadeusz S. Rojewski, Wiesław Toporowski, Monografia Polskiego Wydziału Prawa 1944-1947 Uniwersytetu w Oxford, Londyn 1997.
  15. IPMS, A.XVIII.1/ 3-5, Sprawy organizacyjne.
  16. Maciej Szczurowski, Sprawa obywatelstwa polskiego generałów i oficerów, którzy wstąpili do Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia, w świetle dokumentów Urzędu Rady Ministrów w Warszawie, „Teki Historyczne” 2004, t. XXIII.
  17. Keith Sword, Norman Davies and Jan Ciechanowski, The Formation of the Polish Community in Great Britain, 1939-50, London 1989.
  18. IPMS, KOL.642/ 1-129, Materiały archiwalne dotyczące pracy Związku Inwalidów Wojennych (Wojskowych) PSZ.
  19. Tomasz Piesakowski, Brygadowe Koło Młodych „Pogoń”, w: Mars, t. 9 (2000), s. 143-154.
  20. IPMS, KOL. 397/ 1-113, Brygadowe Koło Młodych „Pogoń”.
  21. Zosia i Jurek Biegus, Polish Resettlement Camps in England and Wales 1946-1969, Londyn 2013.
  22. Władysław Anders, Bez ostatniego rozdziału. Wspomnienia z lat 1939-1945, Londyn 1950.
  23. IPMS, Archiwum filmowe. Materiały audio-wizualne 2 Korpusu.
  24. Wiesław A. Lasocki, Wojtek. Niedźwiedź - żołnierz, Londyn 1986.
  25. Informacje pochodzą z rodzinnego Archiwum Żurakowskich.

Żródło

W DRODZE DO NIEPODLEGŁOŚCI, ŚLADY DZIAŁAŃ W ARCHIWACH, DOKUMENTACH I PUBLICYSTYCE PAŃSTWOWEJ, LOKALNEJ I POLONIJNEJ W KRAJACH ZAMIESZKIWANYCH PRZEZ POLAKÓW
POD REDAKCJĄ ANDRZEJA BIERNATA
WARSZAWA 2019

Copyrights Note

COPYRIGHTS©: STAŁA KONFERENCJA MUZEÓW, ARCHIWÓW I BIBLIOTEK POLSKICH NA ZACHODZIE
CAŁOŚĆ LUB POSZCZEGÓLNE FRAGMENTY POWYŻSZEGO TEKSTU MOGĄ ZOSTAĆ UŻYTE BEZPŁATNIE PRZEZ OSOBY TRZECIE, POD WARUNKIEM PODANIA AUTORA, TYTUŁU I ŹRÓDŁA POCHODZENIA. AUTOR NIE PONOSI ŻADNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA NIEZGODNE Z PRAWEM UŻYCIE POWYŻSZEGO TEKSTU (LUB JEGO FRAGMENTÓW) PRZEZ OSOBY TRZECIE.

Więcej o Autorze
Pozostałe Publikacje Autora


Jadwiga Kowalska

Jadwiga Kowalska

Archiwum Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii
Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego
Dyrektor Archiwum Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii

WIĘCEJ →

Pozostałe Publikacje


Z tej samej sesji


Stała Konferencja
Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie

Sekretariat

Muzeum Polskie w Rapperwsilu
Schloss Rapperswil
Postfach 1251
CH-8640 Rapperswil
Schweiz

Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
+41 (0)55 210 18 62

UWAGA

Z Sekretariatem MABPZ
prosimy kontaktować się tylko w kwestiach dotyczących Konferencji.

Niniejszy portal internetowy Stałej Konferencji Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie (MABPZ) został zainicjowany i był prowadzony do 2018 roku przez pracowników Polskiego Instytutu Naukowego w Kanadzie i Biblioteki im. Wandy Stachiewicz.
www.polishinstitute.org

Poprzednia wersja portalu MABPZ dostępna tutaj:
www.old mabpz.org

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych
www.mkidn.gov.pl

Przy współpracy z Fundacją Silva Rerum Polonarum z Częstochowy
www.fundacjasrp.pl

Od 2020 r., projekt finansowany jest ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu pochodzących z Funduszu Promocji Kultury - państwowego funduszu celowego; dzięki wsparciu Narodowego Instytutu Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą - Polonika
www.polonika.pl