Melchior Wańkowicz i pierwsze wydanie Bitwy o Monte Cassino w archiwum Instytutu Piłsudskiego w Londynie
Melchior Wańkowicz i pierwsze wydanie Bitwy o Monte Cassino w archiwum Instytutu Piłsudskiego w Londynie
Niewiele brakowało, a do powstania trzytomowego epickiego reportażu z bitwy o Monte Cassino w ogóle by nie doszło. Melchior Wańkowicz nie cieszył się poparciem polskich władz w Londynie, które nie wyrażały zgody na przyznanie mu oficjalnego statusu korespondenta wojennego, uważając go za sanatora - przeciwnika politycznego.
Do tego niechętnego stosunku, oprócz przedwojennej publicystycznej działalności pisarza, przyczyniło się na pewno opracowanie sławiących bohaterstwo żołnierza polskiego relacji z walk 1939 roku. Wydanie ich drukiem w Bukareszcie jeszcze przed formalnym rozliczeniem przez rząd Sikorskiego klęski wrześniowej było jednym z powodów, dla których Wańkowiczowi nie udzielono zgody na wyjazd do Francji.
Polski Paryż tępił go dość zajadle. Był pierwszym, który napisał książkę o wojnie, o Wrześniu. Książka została zakazana: ambasada dostała polecenie, by storpedować wydanie jej po polsku. Była to rzecz bardzo wańkowiczowska, podkreślająca bohaterstwo żołnierza i krzepiąca na duchu. Ale z Wańkowiczem walczono, bo uchodził za sanatora[1].
Podczas internowania w Rumunii Wańkowiczowi udało się także spotkać z piłsudczykami i przeprowadzić wywiady m.in. z marszałkiem Edwardem Śmigłym-Rydzem i byłym ministrem spraw zagranicznych Józefem Beckiem.
Trudno się dziwić, że władze londyńskie nie odnosiły się przychylnie do jego obecności podczas jednej z decydujących bitew 2 Korpusu.
Pisarza na stanowisko korespondenta wojennego pod Monte Cassino zaprotegował u generała Władysława Andersa Jerzy Giedroyć. Jak się później okazało, była to słuszna decyzja.
Wańkowicz odznaczał się niezwykłym talentem reporterskim i miał dar do plastycznego operowania słowem. Z łatwością nawiązywał kontakt z rozmówcą, bez trudu uzyskując potrzebne informacje. To dzięki Wańkowiczowi powstał trzytomowy, niezwykle żywy przekaz zwycięskiej bitwy, który nadal pozostaje jedną z najważniejszych pozycji poświęconych walkom o Monte Cassino.
Reportaż z przebiegu bitwy oparł autor na obserwacjach własnych i na relacjach żołnierzy niemal wszystkich oddziałów i stopni. Poszczególne fragmenty książki zostały opatrzone zdjęciami ukazującymi walkę i biorących w niej udział żołnierzy.
Fotografie i tekst odgrywają równorzędną rolę. W publikacji wykorzystano zarówno zdjęcia portretowe, paszportowe i archiwalne, jak i amatorskie. Zostały one wkomponowane w tekst, często artystycznie łączone, tworząc kolaże. Tekst opatrzono także dodatkowymi rysunkami, szkicami, mapkami, dokumentami, odręcznymi zapiskami, schematami i tabelami. Na kształt edytorski i artystyczny książki ogromny wpływ wywarli wspaniali polscy graficy - Stanisław Gliwa oraz Leopold i Zygmunt Haarowie.
W pierwszym wydaniu trzytomowego dzieła Bitwa o Monte Cassino zamieszczono 1968 ilustracji, w tym 937 fotografii, 590 portretów uczestników bitwy, 327 rysunków i 87 map!
Wańkowicz zastosował nowatorską koncepcję dostosowania tekstu do elementów graficznych, tak aby wplecione w tekst fotografie i rysunki stały się częścią narracji i nie wymagały dodatkowych opisów czy wyjaśnień. Przykładem rysunek przedstawiający wystrój kantyny - dzięki odpowiedniemu zgraniu ilustracji z tekstem jej opis jest już zbędny.
Zestawiając zdjęcia i rysunki na kilku kolejnych stronach, komponowano czasem subtelne żarty. Na przykład w pierwszym tomie na marginesach trzech kolejnych parzystych stron znajdują się: na pierwszej dowódca korpusu, na drugiej - aktorka, na trzeciej - diabełek z widłami. Przy odpowiednim połączeniu marginesów otrzymujemy ilustrację diabełka biorącego tę parę na widły.
Pierwszy tom reportażu z bitwy o Monte Cassino Melchiora Wańkowicza ukazał się w Rzymie w 1945 roku, gdy jeszcze we Włoszech stacjonowało polskie wojsko, a pamięć o zwycięskiej bitwie była świeża. Autor sam przyznawał, że wszystkie szczegóły sprawdzał kilkukrotnie, ponieważ żołnierze rozpoznawali każdy krzaczek.
Selekcjonowałem fotografie, z tym, że musiały być absolutnie akuratne. W bitwie brało udział tylu polskich żołnierzy, że nie dało się oszukać. Nie to wzgórze, tylko tamto... Każdy krzaczek znali[2].
Przygotowanie książki do druku w wojennych warunkach było prawdziwym wyzwaniem technicznym i logistycznym. W przedmowie do krajowego wydania książki z 1972 roku Wańkowicz tak opisał związane z tym perypetie:
Przez kolegę szkolnego zamieszkałego od lat we Włoszech udało się wytropić pod Florencją dobry papier, wystarczający na wydrukowanie ośmiu tysięcy egzemplarzy pierwszego tomu. W Rzymie wykryło się trzeciorzędną drukarenkę, która dla potrzeb Watykanu rozporządzała od wieków zdartymi polskimi matrycami na linotyp. Składali Włosi - litera po literze, korekty były kilkunastokrotne[3].
Potem następowało obłamywanie ilustracji na tysiąc dwustu stronach, bo przy przyjętym systemie nie było niemal stron bez zdjęć.
„Główki”, których w pierwszym wydaniu znalazło się ponad pół tysiąca, wzbudziły wiele kontrowersji. Szukano klucza ich doboru. W książce, co dziś może wydać się drastyczne, znalazły się także zdjęcia poległych i rannych, w niektórych przypadkach pozwalające na zidentyfikowanie postaci. Dla rodzin w kraju, którym cudem udało się dotrzeć do wydanej we Włoszech publikacji, bywały one niejednokrotnie jedynym świadectwem losów najbliższych.
W Instytucie Piłsudskiego w Londynie zachowała się część klisz fotografii i pierwszego składu drugiego tomu Bitwy o Monte Cassino.
Materiały te do archiwum instytutu przekazała prawdopodobnie żona Wańkowicza, Zofia, która brała udział w pracach tej placówki w latach 1947-1948. Pokazują one, w jaki sposób przygotowano i oddano do druku skład drugiego tomu. Nie było jeszcze wówczas programu Publisher czy wyspecjalizowanych narzędzi służących do opracowania tekstu. Każdą stronę przygotowywano oddzielnie, tworząc prawdziwą łamigłówkę wycinanek, tekstu i naklejanych rysunków. Opatrywano je strzałkami i adnotacjami dotyczącymi miejsca i sposobu druku. Często na stronach znajdują się uwagi w języku włoskim. Całość podzielona została na 16 działów, tyle, ile stron drukowano z jednego arkusza papieru.
Fotografie wykorzystane w składzie drugiego tomu Bitwy o Monte Cassino zostały zdigitalizowane i są dostępne na instytutowej stronie internetowej.
Digitalizację zbioru fotograficznego związanego z bitwą o Monte Cassino umożliwiła dotacja otrzymana w ramach Programu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Wspieranie Archiwów, Bibliotek i Muzeów poza Krajem”.
Przypisy
[1] J. Giedroyć, Autobiografia na cztery ręce, Warszawa 1966, s. 145.
[2] Stanisław Gliwa w rozmowie z Mają Elżbietą Cybulską. Fragment artykułu Agnieszki Warnke w serwisie culture.pl
[3] M. Wańkowicz, Bitwa o Monte Cassino, Warszawa 1978, s. 10.
Tagi
-
PUBL.: 16/11/2025
-
AKTU.: 10/01/2026
Więcej o Autorze (Autorach)
0raz Pozostałe Publikacje tego Autora (ów)

Copyrights
COPYRIGHTS© STAŁA KONFERENCJA MUZEÓW, ARCHIWÓW I BIBLIOTEK POLSKICH NA ZACHODZIE
CAŁOŚĆ LUB POSZCZEGÓLNE FRAGMENTY POWYŻSZEGO TEKSTU MOGĄ ZOSTAĆ UŻYTE BEZPŁATNIE PRZEZ OSOBY TRZECIE, POD WARUNKIEM PODANIA AUTORA, TYTUŁU I ŹRÓDŁA POCHODZENIA.
AUTOR NIE PONOSI ŻADNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA NIEZGODNE Z PRAWEM UŻYCIE POWYŻSZEGO TEKSTU (LUB JEGO FRAGMENTÓW) PRZEZ OSOBY TRZECIE.

