Skip to main content

Krystyna Zakrzewska Obuchowicz (1924-2013) – dziewczęce marzenia i realia życia po upadku powstania warszawskiego

Referat wygłoszony na XLVI sesji Stałej Konfrencji MABPZ - Chicago 2024 r.

Krystyna Zakrzewska Obuchowicz (1924-2013) – dziewczęce marzenia i realia życia po upadku powstania warszawskiego

Referat wygłoszony na XLVI sesji Stałej Konfrencji MABPZ - Chicago 2024 r.

Archiwum MPA stanowi centrum gromadzenia i przechowywania dokumentów w celu zachowania przeszłości polskiej w Ameryce dla przyszłych pokoleń. Od lat trwa proces intensywnego katalogowania zgromadzonych w nim akt, czego efektem jest wydany w przy współpracy z Naczelną Dyrekcją Archiwów Państwowych w 2016 roku pierwszy w historii informator o archiwum MPA[1] (z wersją angielskojęzyczną w 2019 roku); podczas konferencji MAB 2024 zaprezentowaliśmy z kolei nową publikację - przewodnik po zespole archiwalnym Rady Polonii Amerykańskiej[2].

Pierwsze materiały, w odpowiedzi na apele kustosza z prośbą o nadsyłanie darów, zaczęły napływać do archiwum MPA już w 1935 roku. Były to na ogół darowizny od osób prywatnych i organizacji, dla których pamięć o przeszłości i teraźniejszości Polonii amerykańskiej miała ogromne znaczenie. Wybuch II wojny światowej spowodował dalszy znaczny napływ darów oraz związaną z tym przebudowę i rozszerzenie muzeum i archiwum.

Do najcenniejszych dokumentów należą do dziś:

  • obfite i wartościowe zbiory dokumentów pozostałe po Wydziale Narodowym Polskim (WNP), który w 1918 roku stanął na czele ruchu narodowego, niosąc pomoc oraz wspomagając działania werbunkowe Armii Polskiej;
  • listy, w tym kilkanaście napisanych przez polskich królów; listy pisane przez wybitne postaci polskiego i amerykańskiego życia publicznego, wśród nich nieoceniona kolekcja listów Tadeusza Kościuszki;
  • największy i kompletny zespół - pochodzące z lat 1938-1973 archiwum Rady Polonii Amerykańskiej (American Relief for Poland), organizacji charytatywnej utworzonej w 1938 roku w Chicago, niosącej pomoc Polsce aż do 1973 roku;
  • akta ponad stu organizacji polonijnych, w tym dwóch największych - formalnego założyciela muzeum, Zjednoczenia Polskiego Rzymsko-Katolickiego w Ameryce (Polish Roman Catholic Union of America), oraz Związku Narodowego Polskiego (Polish National Alliance);
  • spuścizny po znanych postaciach z historii Polski i Polonii amerykańskiej;
  • archiwum biograficzne, zawierające informacje o kilku tysiącach osób, czołowych postaciach emigracji: działaczach polonijnych, naukowcach, prawnikach, lekarzach, artystach czy sportowcach - zajmuje ono szczególne miejsce w omawianym zbiorze;
  • dokumentacja polskich parafii rzymskokatolickich w Stanach Zjednoczonych i zgromadzeń zakonnych, których działalność dokumentowana była w postaci druków jubileuszowych i ulotnych od 1867 roku;
  • cenna kolekcja 265 map oraz 12 atlasów, tysiące fotografii, pocztówek i wiele innych.

Choć archiwum MPA boryka się z problemami lokalowymi - rozmiary kolekcji już w latach 70. wymagały większej powierzchni magazynowej - podstawowa jego misja jest niezmienna. Nie tylko opracowuje i kataloguje, ale także gromadzi dokumentację i czeka na interesujące dary, które wzbogacą jego zasób i wniosą nową wiedzę o życiu Polonii w Ameryce.

Do niezwykle cennych należy zaliczyć dar Joanny Siemieniuk z dnia 29 kwietnia 2013 roku[3]. Był on niespodziewany i niezapowiedziany, a znana nam wcześniej z częstych odwiedzin w MPA darczyni oświadczyła, że uratowała przed wyrzuceniem pamiątki i dokumenty po zmarłej koleżance śp. Krystynie Zakrzewskiej Obuchowicz. Zmarła nie zostawiła testamentu i tylko dzięki wspólnemu działaniu koleżanek i ludzi dobrej woli udało się urządzić jej pogrzeb[4].

Już przy wstępnym rozpoznaniu dostrzegłam, że uratowane, zebrane w pośpiechu akta są niecodziennym darem. Choć dostarczone zostały w opłakanym stanie (wymagały kilkudniowej kwarantanny), nigdy nie zapomnę dnia, kiedy usiadłam w dobrze wywietrzonym pomieszczeniu i zaczęłam je przeglądać. Z każdą chwilą moje zdumienie rosło. Akta układały się w spójną całość, historia budziła emocje, wzruszenie. Pamiętam łzy, które płynęły po mojej twarzy pod- czas czytania niektórych listów... Trudno się było od nich oderwać.

Po wstępnym uporządkowaniu czytałam, jak w powieści, wojenną historię życia pewnej rodziny.

Dziś skoncentruję się wyłącznie na omówieniu losów jednej z młodych dziewcząt z tzw. dobrego przedwojennego domu - utalentowanej, o wielkich ambicjach i marzeniach, która po powstaniu warszawskim znalazła się wśród ponad tysiąca innych kobiet więzionych w obozie w Niemczech, a po jego wyzwoleniu podzieliła losy typowe dla wielu Polaków tamtych czasów - losy emigrantki.

Krystyna Zakrzewska, bo o niej mowa, urodziła się 6 sierpnia 1924 roku w Toruniu. Jej rodzicami byli Jadwiga Zakrzewska z Dąbrowskich (1899-1977) i Jerzy Zakrzewski (1896-1963) - prawnik, wcześniej właściciel ziemski[5].

Jak wynika z dokumentów rozwodowych[6], małżeństwo rodziców nie przetrwało i w 1929 roku nastąpił rozwód. Krystyna pozostawała pod opieką ojca i babci. Nieustannie zmieniała szkoły, podążając za ojcem, który przemieszczał się w zależności od miejsca zatrudnienia.

Jak pisała, w 1931 roku zaczęła uczęszczać do Szkoły Powszechnej im. św. Kazimierza w Poznaniu przy ul. Śniadeckich:

[...] ukończyłam tam 4 klasy, po czym 5 i 6 w szkole powszechnej na Śląsku w Piotrowicach k. Katowic w 1937 r. W 1937 r., we wrześniu wstąpiłam do Gimnazjum Ogólnokształcącego SS Notre Dame w Bielsku, ukończyłam dwie klasy tego gimnazjum w 1939 r. w czerwcu[7].

Lata dojrzewania i młodzieńczego zapału przerwała wojna. Krystyna miała wówczas 15 lat.

Oto ciąg dalszy jej wspomnień:

[...] we wrześniu 1940 r. uczęszczałam do Gimnazjum Ogólnokształcącego Cecylii hr. Zyberk-Plater w Warszawie, Piusa XI, nr 24 gdzie ukończyłam w 1942 trzecią i czwartą klasę gimnazjum... w tym roku wstąpiłam do komórki konspiracyjnej «Ojczyzna»... W 1942 zaczęłam uczęszczać do Liceum Humanistycznego Cecylii Zyberk-Platerowej w Warszawie, które ukończyłam na kompletach i zdałam dużą maturę 27 czerwca 1944 r.[8].

Krystyna Zakrzewska była żołnierzem AK, ps. „Wanda", „Iza", wraz z ojcem Jerzym Zakrzewskim, ps. „Boleszczyc", brała udział w powstaniu warszawskim. O tym okresie pisała:

Od 1942 roku pracowałam w konspiracji w Ojczyźnie. Brałam udział w r. 1944 w Powstaniu Warszawskim, najpierw w Szarych Szeregach, potem u kpt. Tarnawy w Kwaterze Głównej Rejonu II Obwodu 1 (Warszawa-Południe). Po kapitulacji stolicy w październiku do- stałam się do niewoli[9].

Od 5 października 1944 roku Krystyna (miała wówczas 20 lat) przebywała w obozach jenieckich kobiet żołnierzy AK w Niemczech: Sandbostel k. Bremy i Oberlangen k. Meppen. W tym czasie jej ojciec Jerzy więziony był w obozach oficerskich w Sandbostel i w Lubece. Losy więzienne, troski dnia codziennego oraz plany ojca i córki, która podpisywała się zawsze pseudonimem Iza, dyskutowane były w codziennej korespondencji tych dwojga, stanowiącej niezwykłą część daru. Wczesna korespondencja prowadzona była na postrzępionych i pożółkłych skrawkach listów, czasem na fragmentach opakowań czy etykietach konserw.

20 XI [drugi miesiąc niewoli]

Kochany tatusiu

Nawiązując do rozmowy o chlebie, to ty tato powiedziałeś, że już pewno przyzwyczaiłam się do jedzenia tutejszego!

Oj, tato,... jakby kpiny!!.. że nie skarżę się, że nie raz aż mnie skręca z głodu, bo przecież 2 miesiące powstania też mało się jadło. Nikogo przecież nie poproszę, bo każdy ma dla siebie... tylko za papierosy mogłam zamienić. Maryli napiszę by mi przysłała papierosy. Tak tato, a ty sobie oszczędzaj, ja do Francuzów nie będę pisać aby paczki słali, jak robią wszystkie.

Nawet dziś nie przysłałeś listu. Dziś były odwiedziny

pporucznik Zakrzewski

barak 58, sala 8[10].

Korespondencja za każdym razem była pieczołowicie opatrzona datą i miejscem. Skrupulatność autorów (godna archiwistów), wielorakość poruszanych tematów, dokładność przeliczeń i rozliczeń sprawiają, że dokumenty te „piszą unikalny scenariusz". Wiele było podobnych losów w czasie wojny i po jej zakończeniu, lecz niewiele dokumentów tego typu dotrwało do naszych czasów.

Obóz Oberlangen został odbity 12 kwietnia 1945 roku przez Dywizję Pancerną gen. Maczka. Krystyna w liście do ojca z ogromną nadzieją opisała mu swoje plany:

Kochany tatusiu,

... Pytasz się co mam zamiar robić teraz?

Otóż naturalnie chcę zostać w wojsku i to w formularzach napisałam - lotnictwo. Skończyłam kurs instruktorski łączności jeszcze w niewoli - była nowa konspiracja, poza tym kurs ogólnowojskowy, 15 lutego miałam z niego egzamin, a 17 lutego zręcznościowy.

A ty co myślisz robić tato? Chciałabym pojechać do Anglii. Wzięłabym nawet może urlop na jakiś czas, by pójść do Oxfordu na prawo. Czy Mikołajczyk odpisał Ci i czy starasz się aby pojechać do Londynu przez niego? Czy pisałeś do któregoś znajomego w Anglii - parę dziewcząt zabrali krewni do Anglii.

15 maja przyjedzie do nas Gen. Maczek, a nawet Gen. Anders - widzisz, znów go zobaczę! Będzie zabawa wielka z racji końca wojny. Jak to jednak nagle przyszło. Nie wiem jak będę mogła się bawić - dla nas wojna się nie skończyła...[11]

Z dalszych dokumentów i zdjęć dowiadujemy się, że Krystyna Zakrzewska po ukończonym kursie podoficerów żandarmerii przy 1. Dywizji Pancernej w Meppen (na który zgłosiła się wraz z dziewięcioma innymi kobietami, tworząc Pluton Żeński Żandarmerii) 25 października 1945 roku oddelegowana została do Męskiego Plutonu Żandarmerii przy 3. Brygadzie Strzelców 1. Dywizji Pancernej. Zachowało się kilka dokumentów[12], zdjęć i raportów dziennych Krystyny. To właśnie w tym okresie zakochała się w Witoldzie, dziewięć lat od niej starszym poruczniku żandarmerii[13], co w swej szczerości wyznała ojcu. Wyznanie, jak możemy się domyślać, nie znalazło aprobaty ojca. Nie tego pragnął dla ukochanej i utalentowanej jedynaczki.

Nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu o ojcu Krystyny, Jerzym Boleszczycu Zakrzewskim[14]. Jeszcze przed I wojną światową rozpoczął działalność społeczną i niepodległościową wśród polskiego tajnego skautingu. W latach 1914- 1918 należał do Polskiej Organizacji Wojskowej, a w 1917 roku ukończył tajną podchorążówkę. W tym czasie studiował w Wyższej Szkole Rolniczej. Studia przerwał, by wziąć udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Walczył w 5. Pułku Piechoty Legionów w stopniu podporucznika. Po wojnie kontynuował przerwane studia i uzyskał stopień inżyniera rolnika. Ukończył też Wydział Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, uzyskując w 1923 roku stopień magistra. W 1928 roku ze względów rodzinnych przeniósł się do Poznania, gdzie w latach 1930-1934 odbył aplikację sędziowską i w 1934 roku zdał egzamin sędziowski. Pracował w Katowicach, a w 1938 roku objął stanowisko na szczeblu ministerialnym w Ministerstwie Skarbu w Warszawie. Przed wybuchem wojny zdał egzamin adwokacki i tworzył kancelarię adwokacką przy ul. Mokotowskiej 41[15].

Ojciec - sam obdarzony dużym doświadczeniem życiowym - czujnie przyglądał się rozwojowi sytuacji i bez ogródek, czasem brutalnie, weryfikował decyzje córki. Był zatroskany o losy jedynaczki - zwłaszcza o jej edukację (historia jego młodości jakby się powtarzała - wojna zabrała jej już 3 lata studiów). Sprawa edukacji i wyboru studiów pojawiała się w korespondencji między córką i ojcem nieustannie, jeszcze w obozie, przez cały 1944 rok.

W maju 1947 roku wraz z innymi członkiniami AK Krystyna wyjechała do Anglii. Jak wynika z listów pisanych do ojca[16], Anglia bardzo ją rozczarowała - chciała natychmiast wracać do Warszawy. Nie widziała swej przyszłości w Anglii, gdzie wszystko było zbyt drogie, a praca jedynie w kuchni lub przy sprzątaniu - nie wyobrażała sobie też możliwości studiowania (edukacja była tu zbyt kosztowna), twierdziła, że źle zrobiła, że tam pojechała. Z żalem wspominała: „te dni w Plutonie - postawiły mnie na nogi". Krystyna czuła się osamotniona - tęskniła, już nie tylko za ojcem, ale także za Witoldem, i dramatycznie reagowała na krytykę ojca, który był przeciwny jej związkowi.

Rozżalona Krystyna pisała: „obydwoje z babcią nie przygotowaliście mnie do życia. Że babcia tego nie zrobiła - nie dziwię się - byłam za młoda. Ty znowu nie nadawałeś się do tego, - a matki nie miałam"[17].

Wcześniej, w 1944 roku, w początkach niewoli, tak wspomina swoje dzieciństwo:

[...] wychowana byłam wiesz dobrze, że na bardzo mało samodzielną osobę, schowaną jak w pudełeczku, otoczoną opieką Waszą najstaranniejszą, a tu naraz rzucona zostaję wśród obcych, z dala od domu, kraju...[18]

Zatroskany i zaniepokojony ojciec napisał do dyrektora Szydłowskiego z Rady Oświatowej Polskiej Sekcji Brytyjskiego Ministerstwa Edukacji w Londynie z prośbą o stypendium, aby córka Krystyna, jako żołnierz Wojsk Polskich w randze kaprala, mogła studiować na uniwersytecie angielskim.

Córka chce studiować prawo na Uniwersytecie Angielskim, o czym od dawna marzy. Wychodzi bowiem z takiego założenia, że wobec naszej przynależności do Zachodu, znajomość prawa angielskiego - da jej podwójną możliwość... sama matura nikomu nie wystarczy - przecież. Trzeba coś umieć w życiu, żeby można było egzystować. Dołącza się do tego i obecna beznadziejność siedzenia w Obozie PWSK - bez celu. To też pragnę wyrwać moją córkę z nienormalnej sytuacji życiowej. Wyrwać ją z beznadziejności, wskazać cel - do którego dotąd dążyła, ażeby mogła stać się pożytecznym członkiem społeczeństwa, do którego weszła...[19]

W tym samym niemal czasie, 10 czerwca 1947 roku, Krystyna wstąpiła do Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia w obozie Ontario[20], a 23 czerwca 1947 roku została wysłana na miesięczny kurs do Ash Wale - Angielskiego Centrum Wyszkolenia Żandarmerii. 14 sierpnia została komendantką trzeciego posterunku żandarmerii Pomocniczej Wojskowej Służby Kobiet Polskiego Korpusu Przysposobienia i Rozmieszczenia w Foxley Camp.

Z listu Witolda Obuchowicza do Oddziału Szkolenia 4. Grupy Dywizyjnej PKPiR[21] dowiadujemy się m.in., że przyjechał on do Foxley w październiku 1947 roku. Prosił o przyjęcie na kurs stolarski i zdobnictwa drzewnego lub fryzjerski, informując, że ukończył Wyższą Szkołę Rolniczą SGGW w Warszawie na kierunku polityka agrarna, ale z tym zawodem nie może się zatrudnić w Anglii.

Tempo wydarzeń i działań było błyskawiczne. 24 stycznia 1948 roku Krystyna i Witold zawarli związek małżeński. Z dokumentów wynika[22], że Krystyna (komendantka Samodzielnego Posterunku Żandarmerii) otrzymała 20 dni urlopu od 28 stycznia do 16 lutego 1948 roku, a następnie[23] poprosiła o przeniesienie do Londynu, gdzie służył jej mąż, co nastąpiło 15 marca 1948 roku. Pożegnała wówczas Foxley.

Krystyna od 1 stycznia do 15 marca 1948 roku pisała dziennik. Z jego treści emanuje jej wielkie szczęście. Z zapisków tych dowiadujemy się, że ojciec przyjechał do nich 23 grudnia 1947 roku: „Witek kupił choinkę, dla taty latarkę, a dla mnie perfumy Lilly of the Valley".

Krystyna zakończyła służbę wojskową 23 maja 1949 roku[24]. W okresie od 6 września 1948 do 21 grudnia 1949 roku, korzystając do kwietnia 1949 roku ze stypendium męża, który wówczas ukończył kurs International Trading and Harbour Administration, uczęszczała do Balham and Tooting College of Commer- ce w Londynie[25], gdzie ukończyła kursy: stenografii, pisania na maszynie, arytmetyki, księgowości, języka angielskiego, języka francuskiego i handlu (shorthand, typewriting, arithmetic, bookkeeping, English, French i commerce).

I tu nagle, co zbiega się z poszukiwaniem przez męża pracy po ukończonym kursie, pojawia się wyznanie. Pełna miłości Krystyna pisze z bólem: „Nigdy nie myślałam, że to wszystko tak się skończy, pojutrze mija rok i 3 miesiące, kiedy weszłam ufna, że będzie nam dobrze”[26].

Coś się w jej pożyciu małżeńskim wydarzyło. Co? Może chodziło o realia życia, przed którymi próbował uchronić ją ojciec. Mimo niewątpliwych życiowych zakrętów wspólne życie toczyło się nadal. Krystyna znalazła zatrudnienie w firmie Gilbert J. McCaul (Anglo-Continental) Limited, London[27].

Z dalszych listów wynika, że ojciec był w trudnej sytuacji. Bez znajomości języka nie mógł znaleźć godnego zatrudnienia, a mąż Krystyny nadal poszukiwał pracy. Sprawa ta musiała być nieustannie wałkowana w zaciszu domowym Krystyny i Witolda i zapewne był to temat drażliwy nie tylko dla młodego małżeństwa.

18 stycznia 1950 roku Krystyna informowała ojca: „Pracuję od poniedziałku 16 stycznia... masa pracy (księgowość), no i rano trzeba wstawać, bo to na Holborn [w centrum Londynu], tam gdzie płacą 4.5 [funtów szylingów]"[28].

Niecałe dwa lata później, 30 grudnia 1951 roku, na statku „Queen Mary" wraz z mężem i ojcem wyjechała do USA[29]. Od 1952 roku mieszkali w Chicago (podobnie jak w Anglii osobno).

Po latach starań i przeszło dziewięciu latach małżeństwa, 20 stycznia 1958 roku, Krystyna urodziła córkę Marię. Przed porodem rodzina wynajęła większe mieszkanie, a ojciec na prośbę córki wprowadził się do nich. Jak się okazuje, wspólne zamieszkanie z ojcem i teściem nie wpłynęło na lepsze pożycie małżonków. Świadczy o tym najdelikatniejszy fragment listu ojca, napisanego przypuszczalnie w odpowiedzi na zarzuty zięcia (wygląda na to, że mieszkając pod jednym dachem, porozumiewali się listownie):

[...] nawet przyjście na świat córeczki nie wpłynęło na Pańskie postępowanie, choć zdaje Pan sobie sprawę, że dziecko odczuwa najbardziej krzywdę wyrządzoną jej matce. I to jest właśnie owo «draństwo i zbrodnia» (przytaczam Pańskie słowa), które Pan wyrządza własnemu dziecku...[30]

Dokument Certificate of Naturalization[31] świadczy o tym, że Krystyna została obywatelką USA 30 lipca 1963 roku - 12 lat po przybyciu do USA. Mieszkała wówczas pod adresem 1127 N. Christiana Ave., Chicago, IL. Miesiąc później, 8 września 1963 roku (w wieku 67 lat) na zawał serca zmarł nagle jej ojciec.

Wraz ze śmiercią ojca zakończyła się udokumentowana korespondencją wiedza o życiu i losach Krystyny. A wiele musiało się jeszcze wydarzyć, bo gdy dla potrzeb referatu przeszukiwaliśmy tzw. public records w celu ustalenia, co stało się z córką Krystyny i Witolda (w nekrologu Krystyny zapisano: „Pogrążeni w żałobie córka i przyjaciele"), dotarliśmy do informacji, że córka Marysia przebywa w zamkniętym zakładzie opieki. Ze względu na poufność danych wątek ten, podobnie wiele innych, pozostaje niezbadany.

Dążenia i marzenia Krystyny Zakrzewskiej Obuchowicz z czasów pobytu w obozie kobiet w Niemczech w pewnym sensie się spełniły. Przez dwadzieścia sześć lat, do 1990 roku, pracowała na stanowisku Faculty Secretary na Northwestern University School of Law w Chicago. Była osobą oddaną i szanowaną. W 1982 roku otrzymała dyplom z tytułem pracownika roku w Staff Service Recognition Program, Northwestern University School of Law.

Rok po jej przejściu na emeryturę, 3 maja 1991 roku (w wieku 76 lat) na atak serca zmarł jej mąż Witold[32].

Krystyna Zakrzewska Obuchowicz była długoletnią członkinią Koła AK Od- dział w Chicago. Z okazji obiadu dywizyjnego zorganizowanego 27 października 1985 roku sporządziła listę AK-czek z Oberlangen[33] i sukcesywnie ją uzupełniała do co najmniej 1994 roku.

Przez sześćdziesiąt lat była członkinią Chóru Filareci Dudziarz oraz honorową członkinią Związku Śpiewaków Polskich. Została odznaczona: Krzyżem Armii Krajowej, Krzyżem i Dywizji Pancernej, Medalem Wojska Polskiego, British War Medal 1939-1945[34].

Zmarła w Chicago w wieku 88 lat 30 stycznia 2013 roku. Ostatnie pożegnanie, którego organizatorami byli przyjaciele zmarłej z Koła Byłych Żołnierzy AK oddział w Chicago, odbyło się dnia 16 marca 2013 roku o godzinie 10 rano w Lawrence Funeral Home, 4800 N. Austin. Bezpośrednio po nim, o godzinie 12, odprawiona została msza święta w kościele pw. św. Konstancji przy 5843 W. Strong. Jak wspomniałam na wstępie, w referacie omówiłam zaledwie fragment otrzymanej w 2013 roku spuścizny Krystyny Zakrzewskiej Obuchowicz. Przytoczyłam fakty, które ułożyły się w historię dziewczyny z powstania warszawskiego. Jej plany i marzenia zderzyły się brutalnie z powojenną rzeczywistością, a młodzieńcze wybory wpłynęły na dorosłe życie, które, jak się wydaje, nie było usłane różami. Choć kolejne dokumenty z rodzinnej spuścizny czekają na rozczytanie, prawda o codziennym życiu Krystyny pozostanie tajemnicą.

Najważniejsze jest to, że gdyby nie dobra wola przyjaciół śp. Krystyny Zakrzewskiej, dokumenty tak pieczołowicie przechowywane przez tyle lat, wędrujące wraz z właścicielami z Polski, poprzez Niemcy i Anglię do USA, nieuchronnie znalazłyby się na śmietniku, a niezwykła historia dziewczyny z powstania warszawskiego nie zostałaby opowiedziana.

Nie wszystkie dokumenty wojenne, jak te opisane wyżej, znajdują bezpieczne schronienie w archiwum. Świadkowie tego okresu odchodzą, pozostawiając w piwnicach i zapomnianych schowkach wiele cennych pamiątek, które wciąż czekają na odkrycie. Odpowiednio opracowane i zabezpieczone, będą opowiadać historię żywą, jak ta, którą powyżej przytoczyłam.

Przypisy

[1] Informator o zasobie archiwalnym Muzeum Polskiego w Ameryce, oprac. E. Targońska, Warszawa 2016.

[2] Rada Polonii Amerykańskiej (1936) 1938-1974 (1982). Przewodnik po zespole archiwalnym, oprac. E. Targońska, Warszawa 2024.

[3] Dar #78/2013. Zespół #303. Spuścizna Krystyny Zakrzewskiej Obuchowicz. Donatorka Joanna Siemieniuk, ur. 22 marca 1941 r., zmarła 13 stycznia 2022 r. w Chicago.

[4] Mowa pogrzebowa, rkps, sygn. 2.

[5] Akt ślubu, sygn. 32.

[6] Dokumenty rozwodowe (odpisy), sygn. 42.

[7] Życiorys, odpis, b.d., sygn. 1, Foxley Camp, lipiec 1947 r.

[8] Tamże.

[9] Życiorys, Meppen, 23 września 1945 r. (kurs podoficerski żandarmerii przy 1. Dywizji Pancernej).

[10] List do ojca [o chlebie], sygn. 20.

[11] List do ojca z 13 maja 1945 r., sygn. 21.

[12] Sygn. 7.

[13] Ur. 1 listopada 1915 r., sygn. 43.

[14] „Dziennik Związkowy” z 10 lipca 1963 r., sygn. 31.  

[15] Sygn. 32.

[16] List do ojca z 26 maja 1947 r., sygn. 22.

[17] List do ojca z 12 czerwca 1947 r., sygn. 22.

[18] List do ojca, sygn. 20.

[19] List Jerzego Zakrzewskiego z 19 czerwca 1947 r., sygn. 4.

[20] List do ojca #6 1947 z 7 lipca 1947 r.

[21] List Witolda Obuchowicza z 15 grudnia 1947 r., sygn. 44.

[22] Pozwolenie na urlop, mps podpisany przez komendantkę z 24 stycznia 1948 r., sygn. 10.

[23] Podanie o przeniesienie, rkps, z 28 lutego 1948 r, sygn. 10.

[24] Dokument zakończenia służby (discharge).

[25] in Book-Keeping z 18 lutego 1954 r., sygn. 4.

[26] List, rkps, bez adresata, z 23 kwietnia 1949 r., sygn. II.

[27] Korespondencja, sygn. 25.

[28] List do ojca z 18 stycznia 1950 r., sygn. 13.

[29] List do ojca, sygn. 20. Naklejka bagażowa (fragment), sygn. 14.

[30] List Jerzego Zakrzewskiego, sygn. 38.

[31] Sygn. 3.

[32] Akt zgonu Witolda, sygn. 43.

[33] Sygn. 17.

[34] Nekrolog Krystyny Obuchowicz, sygn. 2.

Tagi

Więcej o Autorze (Autorach)

0raz Pozostałe Publikacje tego Autora (ów)

Halina Misterka

Halina Misterka - kierownik archiwum Muzeum Polskiego w Ameryce od 2000 r. Zasłużona działaczka polonijnym srodowisku w Chicagi. Talże dyrektor artystyczny zespółu pieśni i tańca „Lajkonik”, d...

Copyrights

COPYRIGHTS© STAŁA KONFERENCJA MUZEÓW, ARCHIWÓW I BIBLIOTEK POLSKICH NA ZACHODZIE
CAŁOŚĆ LUB POSZCZEGÓLNE FRAGMENTY POWYŻSZEGO TEKSTU MOGĄ ZOSTAĆ UŻYTE BEZPŁATNIE PRZEZ OSOBY TRZECIE, POD WARUNKIEM PODANIA AUTORA, TYTUŁU I ŹRÓDŁA POCHODZENIA.
AUTOR NIE PONOSI ŻADNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA NIEZGODNE Z PRAWEM UŻYCIE POWYŻSZEGO TEKSTU (LUB JEGO FRAGMENTÓW) PRZEZ OSOBY TRZECIE.

Stała Konferencja Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie | MABPZ

Stała Konferencja
Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie

Sekretariat

The Polish Museum of America
Muzeum Polskie w Ameryce
984 N. Milwaukee Ave.
Chicago, IL. 60642
USA

Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
+1-773-384-3352 [ext. 2111]

UWAGA

Z Sekretariatem MABPZ
prosimy kontaktować się tylko w kwestiach dotyczących Konferencji.

Niniejszy portal internetowy Stałej Konferencji Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie (MABPZ) został zainicjowany i był prowadzony do 2018 roku przez pracowników Polskiego Instytutu Naukowego w Kanadzie i Biblioteki im. Wandy Stachiewicz.
www.polishinstitute.org

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych
www.mkidn.gov.pl

Przy współpracy z Fundacją Silva Rerum Polonarum z Częstochowy
www.fundacjasrp.pl

Od 2020 r., projekt finansowany jest ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu pochodzących z Funduszu Promocji Kultury - państwowego funduszu celowego; dzięki wsparciu Narodowego Instytutu Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą - Polonika
www.polonika.pl

Deklaracja dostępności strony internetowej
Deklaracja PDF pobierz

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Fundacja Silva Rerum Polonarum Częstochowa
Instytut Polonika